logo Zielonego info
Z ostatniej chwili:

Verheugen nie widzi przeszkód na drodze do rozszerzenia UE

Komisarz Unii Europejskiej Guenter Verheugen nie widzi już poważniejszych przeszkód na drodze do rozszerzenia Unii 1 maja 2004 roku o 10 nowych państw, w tym o Polskę.

W rozmowie z PAP Verheugen wyraził przekonanie, że Traktat Akcesyjny zyska aprobatę zarówno Polaków i innych kandydatów zatwierdzających go w referendach, jak i parlamentów obecnych państw

Unii. Uważa on, że wątpliwości można mieć jedynie w przypadku Malty.

“Nie ma ani jednego kraju, w którym musielibyśmy się obawiać większości przeciwnej traktatowi (akcesyjnemu). Tu i ówdzie problemem może być frekwencja (w referendum), ale na pewno nie wynik. Wyjątkiem jest Malta, która jest nieprzewidywalna wskutek wyraźnego podziału politycznego w kraju” – powiedział unijny komisarz.

Verheugen spodziewa się, że Parlament Europejski zatwierdzi Traktatu Akcesyjnego 9 kwietnia – na tydzień przed uroczystym popisaniem go w Atenach 16 kwietnia.

W wywiadzie dla PAP komisarz ds. rozszerzenia UE zapewnił m.in., że – mimo planowanego “przeglądu” polskiej kwoty (limitu) produkcji mleka na podstawie danych o skupie w 2003 roku – nikt w Unii “nie ma zamiaru ani możliwości” zmniejszenia, ani łącznej kwoty, ani też podkwoty sprzedaży hurtowej mleka.

Poniżej podajemy pełny zapis rozmowy:

*EuroPAP:* Jak tłumaczyłby Pan Polakom, że w ich interesie jest głosowanie “tak” w czerwcowym

referendum w sprawie przystąpienia do Unii Europejskiej? Innymi słowy, jakie są główne korzyści

członkostwa?

Guenter Verheugen: W najbliższych miesiącach odwiedzę wszystkie przyszłe nowe państwa

członkowskie. Nie będę koncentrował się na sprawach budżetowych, chociaż skorzystacie na transferach pieniędzy z bogatszych do uboższych państw członkowskich. Moje polityczne przesłanie będzie brzmiało, że członkostwo to gwarancja pokoju i stabilności. Oznacza również jasne perspektywy ekonomiczne dla tych krajów. Będą jeszcze atrakcyjniejszym miejscem dla inwestycji zagranicznych. Z satysfakcją dowiedziałem się, że francuski Peugeot postanowił zbudować nowy

zakład w jednym z przyszłych państw członkowskich, produkujący 100 tysięcy samochodów rocznie.

To nie przypadek. Decyzja zapadła po szczycie w Kopenhadze, a nie wcześniej. Ekonomiczne efekty

przynależności do jednolitego rynku UE będą wkrótce bardzo widoczne i przyczynią się do pomyślnego rozwoju.

*EuroPAP:* W Polsce niektórzy boją się wzmożonej konkurencji na jednolitym rynku i twierdzą, że jest on korzystniejszy dla firm i krajów bogatszych, silniejszych gospodarczo.

*G.V.:* Mogę to zrozumieć. Jeśli analizuje się dane o polskim handlu zagranicznym, widać nadwyżkę Unii w handlu z Polską, więc ktoś mógłby powiedzieć, że to wyłącznie korzyść dla nas. To błędny wniosek. Właściwe wnioski należy wyciągać na podstawie inwestycji, których dokonuje się w Polsce i które stwarzają zapotrzebowanie na import z Unii dóbr inwestycyjnych, maszyn i urządzeń, a nie konsumpcyjnych. Poprawia to polską konkurencyjność i przyczynia się do tworzenia nowych miejsc pracy. To naturalne. Polska jest wciąż na etapie restrukturyzacji i nadrabiania zaległości rozwojowych. To samo dotyczy innych kandydatów. Potrzebują sprzętu wysokiej jakości, muszą go kupować w Unii i gdzie indziej. W rezultacie rośnie potencjał gospodarczy Polski i

innych krajów i te inwestycje przyczyniają się do wzrostu eksportu.

*EuroPAP:* Czy widzi Pan jeszcze jakieś przeszkody na drodze do podpisania i ratyfikacji Traktatu Akcesyjnego (o przystąpieniu do UE 10 nowych państw, w tym Polski)?

*G.V.:* Traktat ma wszelkie szanse na bezproblemową akceptację przez referenda i ratyfikację w krajach kandydujących i państwach członkowskich. Oczywiście wiem, że w niektórych przyszłych krajach członkowskich opinia publiczna jest niezbyt stabilna, ale dostrzegamy ogólną tendencję stałego wzrostu poparcia. Nie ma ani jednego kraju, w którym musielibyśmy się obawiać większości przeciwnej traktatowi. Tu i ówdzie problemem może być frekwencja, ale na pewno nie wynik. Wyjątkiem jest Malta, która jest nieprzewidywalna wskutek wyraźnego podziału politycznego w kraju. Tam się nie da przewidzieć wyniku, ale poza tym wszędzie można się spodziewać pozytywnych rezultatów referendów. Również w obecnych krajach członkowskich nie widzę już trudności politycznych. Reakcja na szczyt w Kopenhadze była wszędzie bardzo pozytywna i widzę wyraźną większość za poszerzeniem we wszystkich parlamentach.

*EuroPAP:* Czy wynik szczytu w Kopenhadze mógł być korzystniejszy dla Polski?

*G.V.:* Nie sądzę, żeby wynik mógł być znacząco inny. Jedyne pytanie przed Kopenhagą brzmiało, czy Komisja Europejska zdoła przekonać państwa członkowskie do wykorzystania pełnych pułapów z Berlina (w planach budżetowych Unii do 2006 roku, uzgodnionych na szczycie w stolicy Niemiec w 1999 roku – PAP). To był jedyny punkt, w którym występowała różnica poglądów między Komisją a przewodniczącą Unii Danią. Naszym zdaniem byłoby możliwe wykorzystanie pełnego marginesu, ale Dania tego nie chciała. Sądzę, że premier (Danii Anders Fogh) Rasmussen po podróży do unijnych

stolic dobrze wiedział, że musi przestrzegać nieco niższego pułapu, niż ustanowiony w Berlinie. To nie był problem między Unią a państwami kandydującymi, ale problem między nami samymi.

*EuroPAP:* Nie było szansy na lepsze warunki, gdyby kandydaci nie przyjęli duńskiej oferty i chcieli negocjować dalej?

*G.V.:* Nie. Atmosfera na szczycie była taka, że jeśli jakiś kraj nie przystałby na porozumienie w Kopenhadze, musiałby czekać do następnej rundy poszerzenia.

*EuroPAP:* Nawet gdyby kandydaci utworzyły wspólny “front odmowy”?

*G.V.:* Nie sądzę. Przed szczytem miałem wiele prywatnych spotkań z przywódcami krajów

kandydujących i radziłem nie naciskać zbyt mocno, ponieważ nie było gwarancji, że znajdujące się

i tak pod presją państwa członkowskie to zaakceptują. Było wiele niepewności co do tego, czy nowe państwa mają dostateczną zdolność do wchłonięcia pomocy. Uważałem, że ewentualna zwłoka nie potrwałaby kilka tygodni ani miesięcy, ale prawdopodobnie kilka lat. Byłem przekonany, że przedział czasu, w którym można poszerzyć Unię, kończy się wskutek presji budżetowej odczuwanej przez niektóre państwa członkowskie. To był najlepszy możliwy rezultat dla obu stron.

*EuroPAP:* Takie też jest przekonanie wielu ludzi w Polsce, ale są i tacy, którzy komentowali, że “za sukces zapłacimy sami…”

*G.V.:* Ma Pan na myśli przesunięcie pieniędzy (przeznaczenie sum zaproponowanych początkowo

jako fundusze strukturalne na bezpośrednie wpłaty do budżetu państwa – PAP)?

*EuroPAP:* I uzupełnienie dopłat bezpośrednich dla rolników z polskiego budżetu państwa.

*G.V.:* Przesunięcie oznacza, że pieniądze, które i tak nie byłyby dostępne dla Polski przed 2007 rokiem, będą dostępne w latach 2005 i 2006 bez obowiązku ich współfinansowania i przygotowania projektów (to warunki wypłaty funduszy strukturalnych ? PAP). Polska wskazywała na niebezpieczeństwo nierównowagi budżetowej i rozwiązaliśmy ten problem. To był wielki sukces dla Polski, to nie ulega wątpliwości.

*EuroPAP:* Hiszpanie boją się, że będzie to użyte w przyszłości jako argument, żeby ograniczyć fundusze strukturalne w przyszłych planach budżetowych Unii na lata 2007-2013.

*G.V.:* Naprawdę trudno przewidzieć, jaka będzie polityka strukturalna w następnym okresie, ale decyzje będą podejmowane przy pełnym udziale nowych państw członkowskich. Jestem przeświadczony, że nowe państwa członkowskie będą zdolne do obrony swoich interesów. Ważne jest to, że po 2006 roku będą obowiązywały te same reguły. Skończy się zróżnicowanie polegające na tym, ze mamy pewną sumę, którą dzielimy między 15 obecnych członków, i osobną sumę do podziału między 10 nowych. Odtąd będzie jedna suma, która zostanie rozdzielona między 25 państw zgodnie z tymi samymi regułami.

*EuroPAP:* Polska uzyskała też prawo, żeby uzupełnić z własnej kasy dopłaty bezpośrednie dla rolników. To dobra wiadomość dla rolników, ale niekoniecznie dla podatników i dla budżetu państwa.

*G.V.:* To była decyzja polityczna. Sądzę, że nowe państwa członkowskie doskonale zdawały sobie sprawę, że z ekonomicznego punktu widzenia początkowa propozycja Komisji Europejskiej była

prawdopodobnie lepsza. Ale politycznie, zwłaszcza w Polsce, nie dawało się przekonać do tego ludzi. Była to więc wyraźnie decyzja polityczna niezbędna, żeby uzyskać poparcie opinii publicznej. To stworzy pewne problemy w przyszłości. Nadal uważam, że gdybyśmy nie musieli brać pod uwagę opinii publicznej, na pewno byłoby lepiej wydać więcej pieniędzy na rozwój wsi, a

mniej na bezpośrednie wsparcie dochodów rolniczych. Ale zrozumieliśmy polityczne ograniczenia.

*EuroPAP:* W październiku 2002 roku Komisja Europejska wytknęła Polsce i innym kandydatom

niedociągnięcia w dostosowaniu do reguł UE. Zapowiedziała monitorowanie sytuacji i publikację

raportu na ten temat na pół roku przed poszerzeniem. Na czym będziecie się koncentrować, gdzie widzicie największe ryzyko niedostosowania?

*G.V.:* Jestem dziś bardzo spokojny, że nie będzie z tym poważniejszych problemów. Zdawaliśmy

sobie sprawę, że niektóre państwa członkowskie, zarówno politycy jak i opinia publiczna, nie

były całkiem pewne, że wszystko funkcjonuje tak dobrze, jak to przedstawiliśmy. Zresztą wcale

nie przedstawiliśmy wszystkiego w różowych barwach. Regularne raporty (o postępach kandydatów na

drodze do członkostwa – PAP) za rok 2002 były bardzo krytyczne, ale zawierały też wniosek, że kraje kandydujące są dostatecznie przygotowane do członkostwa. Pewne państwa członkowskie nie

czuły się z tym dobrze i żeby im ułatwić sytuację, żeby zagwarantować dostateczne poparcie polityczne dla poszerzenia, zaproponowaliśmy dwa nowe instrumenty: monitorowanie i klauzule ochronne. Monitorowanie przedyskutowaliśmy z przyszłymi krajami członkowskimi pod koniec zeszłego roku. Wynik był na ogół pozytywny. Kraje kandydujące nie są przeciwne podtrzymaniu pewnej presji, żeby uniknąć samozadowolenia i takiej sytuacji w parlamentach, w której partie polityczne powiedzą, że skoro negocjacje się skończyły, nie ma potrzeby kontynuacji tak wymagającego programu ustawodawczego. Przedstawimy raport końcowy przed końcem października. Jeżeli nadal będziemy dostrzegać słabości i niedociągnięcia, zobaczymy, co

dokładnie zrobimy, żeby je przezwyciężyć. Przedtem będziemy mieli dwa lub trzy raporty przejściowe.

*EuroPAP:* Czy w wypadku poważnych niedociągnięć zamierzacie zapowiedzieć użycie klauzuli

ochronnej natychmiast po poszerzeniu, żeby wyłączyć nowe państwo członkowskie z tej dziedziny wspólnej polityki, w której okaże się ono poważnie niedostosowane?

*G.V.:* Nie, nie, nie. Nie spodziewam się, żebyśmy stwierdzili poważne problemy. A jeśli nawet będą jakieś problemy, wskażemy, jak można je rozwiązać przed przystąpieniem kraju do Unii. Strategia Komisji polega na tym, żeby stworzyć sytuację, dzięki której wszystkie zobowiązania zostaną wypełnione przed przystąpieniem do Unii. Nie ma niczego takiego, czego nie dałoby się zrobić.

*EuroPAP:* Na co jeszcze trzeba zwrócić uwagę?

*G.V.:* Wystarczy przeczytać regularny raport z października 2002 roku. Wszystko jest tam jasno

powiedziane. Chodzi na przykład o pewne aspekty (przygotowań do udziału w) unii celnej, o dostosowanie przepisów w rolnictwie, o zdolności administracyjne. Ważne jest to, że kiedy w październiku zeszłego roku dyskutowaliśmy w Komisji Europejskiej o regularnych raportach, zapytałem innych komisarzy, czy wskazane problemy i słabości są według nich tak poważne, że nie

da się ich przezwyciężyć przed poszerzeniem. Wszyscy zgodzili się, że wprawdzie są problemy, ale

jeśli wziąć pod uwagę dotychczasowe osiągnięcia kandydatów i ich programy dostosowawcze, mamy

wszelkie dane po temu, żeby przewidywać, że te problemy zostaną rozwiązane, a zobowiązania

wypełnione, i dzisiaj wciąż tak uważam. Widzę, że od czasu publikacji regularnych raportów nie doszło do spowolnienia przygotowań, praca trwa w tym samym tempie, a w niektórych wypadkach nawet ją przyspieszono.

*EuroPAP:* Czy są jeszcze jakieś problemy z redagowaniem Traktatu Akcesyjnego?

*G.V.:* Robimy postępy w redagowaniu traktatu i jestem pewien, że można dotrzymać terminu podpisania go 16 kwietnia. Wersja angielska będzie wkrótce gotowa. Przekazujemy właśnie Parlamentowi Europejskiemu pierwszy raport o rezultatach negocjacji. Sądzę, że w połowie lutego traktat będzie dostępny w trzech językach roboczych Komisji Europejskiej (po angielsku,

francusku i niemiecku), a do końca lutego we wszystkich językach oficjalnych. Nic mi nie wiadomo

o żadnych poważnych problemach. Oczywiście terminy są bardzo napięte, bowiem Parlament

Europejski ma zatwierdzić traktat zaledwie na tydzień przed podpisaniem (9 kwietnia). Ale parlament zorganizował sobie pracę w taki sposób, że nie spodziewam się zwłoki.

*EuroPAP:* Czy plany restrukturyzacyjne polskich hut muszą być ostatecznie uzgodnione przed zakończeniem prac nad traktatem?

*G.V.:* Nie sądzę, żeby ta sprawa mogła wpłynąć na zatwierdzanie traktatu. To musi być załatwione przed przystąpieniem Polski do Unii. Wiem, że to trudna sprawa, ale jak dotąd nie trafiło to na szczeble polityczny, lecz jest rozwiązywane na szczeblu technicznym, dlatego wierzę, że rozwiązanie zostanie znalezione.

*EuroPAP:* A co z kwota mleczną? Czy może zostać zmieniona wskutek poddania jej “przeglądowi” na

podstawie danych o skupie mleka za 2003 rok?

*G.V.:* Będzie poddana przeglądowi, ponieważ musimy zorientować się, jaka jest sytuacja w Polsce, żeby dokonać naszych obliczeń, ale mogę powiedzieć, że nikt nie ma zamiaru ani możliwości zredukowania kwoty, którą ustaliliśmy w Kopenhadze. Zresztą owego przeglądu nie da się zakończyć przed przystąpieniem Polski do Unii.

*EuroPAP:* Bo przed 1 maja 2004 roku nie będzie dostępnych pełnych danych za 2003 rok?

*G.V.:* Tak. Dane za 2003 rok nie będą dostępne przed waszym przystąpieniem i, jak rozumiem, przegląd jest potrzebny po prostu do naszych wewnętrznych wyliczeń. Kwota mleczna dla Polski nie jest kwestionowana.

*EuroPAP:* Ma Pan na myśli całą kwotę?

*G.V.:* Również podkwotę sprzedaży hurtowej. Te 8,5 mln ton jest zagwarantowanych. Pewnie tego nie wykorzystacie, ale jest zagwarantowane.

*EuroPAP:* To po co ten przegląd?

*G.V.:* Żeby lepiej zorientować się w sytuacji na polskim rynku i zaplanować wydatki z unijnego budżetu potrzebne do zarządzania kwotami. Ale polska kwota nie może być zredukowana.

*EuroPAP:* Czyli nie ma niebezpieczeństwa, że polscy producenci mleka będą musieli się ograniczać?

*G.V.:* Rezultat Kopenhagi był taki, że polscy rolnicy mają teraz duże możliwości zwiększania

produkcji mleka przeznaczonego do sprzedaży hurtowej i to na pewno pomoże w restrukturyzacji

tego sektora.

*EuroPAP:* Wspomniał Pan o podróżach do krajów kandydujących przed referendami. Zamierza się Pan

włączyć do kampanii?

*G.V.:* Nie będę brał udziału w kampanii przed referendami w przyszłych państwach członkowskich.

Pełna odpowiedzialność spoczywa na tamtejszych parlamentach i rządach. Ale wszystkie kraje kandydujące uznały za pożyteczne, żebym przyjechał do nich przynajmniej na dzień lub dwa, żeby umożliwić opinii publicznej tych krajów zadanie mi pytań. Będę do dyspozycji mediów, zorganizujemy kontakty z przedstawicielami różnych grup społecznych, ale nie będę prowadził kampanii. Moja obecność będzie służyła wyjaśnianiu i udzielaniu informacji, o ile będzie to

pożądane. Na pewno nie będę się mieszać w proces polityczny. To zresztą mogłoby mieć skutki przeciwne do zmierzonych. Mamy strategię informowania społeczeństw państw członkowskich i kandydujących. Przewidzieliśmy pieniądze na informowanie, a nie na robienie polityki.

*EuroPAP:* W czasie swoich podróży do krajów kandydujących zapewne styka się Pan z obawami, że

wskutek okresów przejściowych będą one skazane na “członkostwo drugiej kategorii”. Co Pan na to

odpowiada?

*G.V.:* Jeżeli porównuje się obecna rundę rozszerzenia z przystąpieniem Grecji, Hiszpanii i Portugalii, można przekonać się, że okresy przejściowe są krótsze i nie obejmują tak wielu dziedzin jak w poprzednich runach. Nowe państwa członkowskie będą miały wszędzie w unijnych istytucjach pełne prawa od chwili przystąpienia, a już od chwili podpisania traktatu będą

aktywnymi obserwatorami w Radzie (ministrów) UE i w Parlamencie Europejskim. Jest pewna liczba okresów przejściowych, ale zdecydowana ich większość została wynegocjowana na prośbę przyszłych

państw członkowskich, bardzo ograniczona ich liczba na naszą prośbę i to całkiem normalne. W procesie integracji europejskiej okresy przejściowe są instrumentem, którego potrzebujemy, żeby połączyć tak różne systemy i społeczeństwa. Potrzeba na to trochę czasu. Odrzucam pojęcie “członkostwa drugiej kategorii”. Zrobiliśmy wszystko, co w naszej mocy, żeby wziąć pod uwagę problemy, na które wyczulone są przyszłe państwa członkowskie. I zawsze wyjaśniałem tu w Brukseli, w parlamencie i w radzie, że nasi nowi członkowie mają zupełnie odmienną historię, mają własne doświadczenia i dla nich tożsamość narodowa jest czymś, o co naprawdę walczyli, przelewali krew i że musimy to w pełni respektować.

*EuroPAP:* W ciągu najbliższego roku Polska musi zdecydować, kogo wyśle do Brukseli jako swojego

komisarza? Jaki powinien być idealny komisarz?

*G.V.:* Ktoś taki jak ja (Verheugen śmieje się). Ważne jest to, żeby nowi komisarze rozumieli, że chociaż pochodzą z Polski, Czech czy Węgier, nie reprezentują swoich krajów w Komisji Europejskiej. Nie na tym polega ich rola. Polega ona na tym, żeby określać wspólne interesy Unii Europejskiej i podejmować decyzje wspierające te wspólne interesy. Oczywiście jest jeszcze jeden obowiązek. Komisarz jest kimś w rodzaju “łącznika” ze swoim krajem. Dlatego mamy regułę, że będziemy mieli po jednym komisarzu z każdego kraju, żeby zapewnić obecność i prezentację w Komisji opinii wszystkich krajów. Ale nie w tym sensie, że komisarz ma bronić interesu swojego

kraju. Jeżeli uważa, że trzeba poinformować Komisję o sytuacji kraju, który zna on najlepiej, to może to zrobić. Ale jest to bardzo delikatna równowaga, którą niełatwo zachować. To warunek właściwego sprawowania tej funkcji – komisarz musi umieć nie przekraczać tej granicy. Kiedy wybiera się komisarza, najważniejszy jest charakter. Nie tyle doświadczenie w pewnej dziedzinie, lecz to, czy jest on dostatecznie silny, żeby działać jako osoba niezależna, nie kierująca się instrukcjami (swojej stolicy)

Skomentuj

Zdjęcia, grafiki i teksty (CC BY-SA 3.0 PL) Zielone Info 2013, lub zostały wykorzystane za zgodą.