Olbrzymie zaniepokojenie Zielonych budzi działalność amerykańskiego koncernu Smithfield Foods Inc. w Polsce, tym bardziej, że zręcznie ukrywa sie pod innymi nazwami (np. Animex). Lekceważy polskie prawo. Zatruwa gnojowicą cenne obszary przyrodnicze lokalizując na nich fermy tuczu trzody – wielkie obozy koncentracyjne dla tych zwierząt. Pogłębia rozwalanie tradycyjnej struktury polskiej wsi, gdzie wiekszośc stanowią małe i średnie gospodarstwa rolne. Zgodę na wejście do Polski skrajnie industrialnego i nieetycznego modelu tuczu świń wraz z tą firmą wydało Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Ono ją też powinno cofnąć !!! ….

Radosław Gawlik, Grupa Referendalna Zieloni

Informacja z serwisu PAP:

Fermy przemysłowego zatruwania środowiska

Wszystkie sprawdzone fermy trzody chlewnej, należące do Smithfield Foods, były na bakier z przepisami dotyczącymi ochrony środowiska. Części z nich grozi zamknięcie.

Fermy Smithfield Foods zostały wspólnie skontrolowane przez Inspekcję Ochrony Środowiska, Nadzór Budowlany, Państwową Inspekcję Sanitarną i Inspekcję Weterynaryjną. Stwierdzono w nich szereg poważnych naruszeń przepisów ochrony środowiska, prawa budowlanego, sanitarnych i weterynaryjnych. Kontrolerzy nie mieli wystarczających kompetencji, by wstrzymać działalność tych ferm. Przedstawili jednak wnioski, które mają w określonym terminie doprowadzić do przestrzegania polskiego prawa w tych fermach. W przeciwnym razie fermy zostaną zamknięte – powiedział Główny Inspektor Ochrony Środowiska Krzysztof Zaręba.

Kontrola dotyczyła 24 ferm zlokalizowanyc h w trzech województwach: warmińsko-mazurskim, wielkopolskim i zachodniopomorskim. Pięć z nich nie prowadzi działalności, w jednym jest dopiero planowana, dwa są na etapie uzyskiwania decyzji o warunkach zabudowy i zagospodarowania terenu, a jeden jest w budowie. Pozostałe 15 prowadzi hodowlę, ale jeden z nich – na małą skalę – tj. 150 sztuk zwierząt.

Według Nadzoru Budowlanego, 12 z 14 skontrolowanych ferm prowadziło działalność niezgodnie z przepisami prawa budowlanego. M.in.: nie posiadały pozwoleń na zmianę sposobu użytkowania obiektów, przekroczyły zakres robót budowlanych zgłoszonych jako remont, wybudowały obiekty bez pozwolenia na budowę – np. silosy na paszę. W 10 przypadkach nadzór budowlany wszczął wobec nich postępowanie administracyjne.

Łamanie przepisów prawa budowlanego polegało na tym, że szefowie ferm zgłaszali remonty obiektów po byłych PGR-ach, mimo że faktycznie następowała zmiana sposobu ich użytkowania.

W ten sposób omijali bardzo istotną z punktu widzenia ochrony środowiska procedurę, która obejmuje m.in.: wykonanie raportu oddziaływania inwestycji na środowisko, ustalenie wobec fermy wymagań związanych z ochroną środowiska; na temat przyszłej produkcji wypowiada się także lokalna społeczność, co pozwala na zidentyfikowanie ewentualnych konfliktów – powiedział Zaręba.

10 ferm – ze względu na wielkość prowadzonej hodowli – została zobowiązana do uzyskania do 1 stycznia 2004 r. pozwolenia zintegrowanego (wszystkich zainteresowanych organów) na działalność, więc najprawdopodobniej będą one musiały zakończyć działalność – tłumaczył Zaręba. Inspekcja Ochrony Środowiska nie stwierdziła co prawda pogorszenia środowiska w znacznych rozmiarach lub zagrożenia życia lub zdrowia ludzi, co upoważniałoby do wstrzymania działalności firm. Ale nie można wykluczyć możliwości takiego zagrożenia w przyszłości, jeżeli nie zostaną zastosowane odpowiednie zabezpieczenia przed emisją zanieczyszczeń. Kontrola wykazała, że żaden z obiektów nie miał w pełni uregulowanego stanu formalno-prawnego i nie posiadał decyzji pozwalającej na wprowadzanie do atmosfery gazów i pyłów powstających podczas produkcji.

W 6 z 7 ferm prowadzących hodowlę bezściółkową Inspekcja Ochrony Środowiska miała zastrzeżenia do gospodarowania gnojowicą. W trzech obiektach pojemność zbiorników na gnojowicę była niewystarczająca w stosunku do ilości odchodów wytwarzanych przez zwierzęta, w jednej fermie odchody odprowadzano do rowu melioracyjnego, a w innej zanieczyszczony był teren wokół punktu zlewnego gnojowicy. W innej farmie gnojowicę rozlewano na pola, pomimo, że część gruntu była zamarznięta i nie mogła ona wsiąkać w ziemię.

Pomimo ustawowych wymagań dotyczących stosowania gnojowicy przy nawożeniu gleby, żadna z ferm nie przedstawiła ekspertyzy stacji chemiczno-rolniczej potwierdzającej, że nawożenie jest prawidłowe. Fermy albo nie prowadziły ewidencji odpadów (6 ferm), albo zaniżano ich ilość (pozostałe 8). W 9 z 14 ferm nie naliczano i nie wnoszono opłat za wprowadzanie zanieczyszczeń do powietrza. W trzech nie było umów na odprowadzanie ścieków.

Żadna kontrolowana jednostka nie posiadała też oceny oddziaływania na środowisko. Taka ocena jest wymagana przy prowadzeniu hodowli przekraczającej 1000 stanowisk tuczu świń w jednej fermie.

Państwowa Inspekcja Sanitarna stwierdziła, że 7 ferm nie spełniało wymagań sanitarnych, m.in. nie przedstawiono wyników badań wody do picia, niewłaściwie przechowywano padłe zwierzęta, nie zawiadomiono Inspektora Sanitarnego o miejscu i rodzaju prowadzonej działalności, nie poddano pracowników wymaganym szczepieniom.

Inspekcja Weterynaryjna ustaliła, że 6 ferm trzody chlewnej nie spełniało wymagań weterynaryjnych, m.in.: nie zarejestrowało działalności u powiatowego

lekarza weterynarii i niewłaściwe prowadziło księgi leczenia zwierząt.

Główny Inspektorat Ochrony Środowiska opublikował [url=www.gios.gov.pl/index.php?id=24]informację nt. kontroli na fermach trzody chlewnej[/url]. Można w nim przeczytać m.in.: „Ustalenia przeprowadzonych kontroli potwierdziły sygnalizowane w wielu interwencjach nie przestrzeganie prawa, przez zarządzających dużymi fermami trzody chlewnej. Przyczyn stwierdzanych nieprawidłowości można upatrywać nie tyle w nieznajomości prawa co w braku należytej troski o ochronę środowiska, przy jednoczesnym przyzwoleniu władz samorządowych na prowadzenie takiej działalności.”

Smithfield Foods Inc. kontroluje w Polsce m.in. Animex Sp. z o.o. oraz Ekodrob SA

W Polsce kampanię przeciwko Smithfield Foods prowadzi m.in. Instytut Ochrony Zwierząt

Informacje