O różnych rozwiązaniach dotyczących polskiej ordynacji wyborczej do Parlamentu Europejskiego dyskutowali w piątek w Sejmie uczestnicy seminarium poświęconego udziałowi Polski w strukturach UE.

Seminarium zorganizowały sejmowa Komisja Europejska i senacka Komisja Spraw Zagranicznych i Integracji Europejskiej. Otwierając spotkanie marszałek Sejmu Marek Borowski powiedział, że wybory do Parlamentu Europejskiego w czerwcu 2004 roku, będą najbliższymi wyborami powszechnymi w Polsce. Wybierzemy 54 parlamentarzystów.

„Prace polskiego parlamentu nad tworzeniem prawa regulującego obecność przedstawicieli polskich w Parlamencie Europejskim powinny więc być podjęte i zakończyć się najlepiej do końca tego roku. Czas ostateczny to 1 kwartał 2004 r. ” – powiedział Borowski.

Według marszałka, szczególnej uwagi w trakcie prac nad polską ordynacją do Parlamentu Europejskiego wymagać będą m.in. struktura okręgów wyborczych, metoda obliczania wyników, przyjęcie progu wyborczego, określenie podmiotów zgłaszających listy kandydatów, organizowanie wyborów za granicą i dopuszczenie obcokrajowców do udziału w wyborach w Polsce, a także ustalenie zasad finansowania kampanii wyborczej.

Przewodniczący sejmowej Komisji Europejskiej Józef Oleksy zaproponował wystąpienie z inicjatywą, „by już dziś rozpocząć pod auspicjami marszałków Sejmu

i Senatu prace nad koncepcją obecności Polski w instytucjach UE, a w pierwszej kolejności nad

wyborami do Parlamentu Europejskiego”.

Profesor Stanisław Gebethner z Instytutu Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego

zwrócił uwagę, że wybory do PE odbywają się w poszczególnych krajach UE według odrębnych

procedur, ale z zastosowaniem pewnych wspólnych zasad.

Zasady te, to przede wszystkim powszechność i bezpośredniość wyborów, tajność głosowania oraz proporcjonalny system wyborczy. Zasadą jest też zakaz łączenia mandatów parlamentarzysty europejskiego z określonymi stanowiskami w organach Unii oraz rządzie państwa członkowskiego.

Według prof. Gebethnera, w ordynacji niemożliwy jest raczej podział Polski na 16 okręgów, z 3-6 mandatami – zgodnie z podziałem na województwa – gdyż to podważałoby zasadę proporcjonalności. Kompromisowe wydaje się – jak mówił – na przykład utworzenie 7 okręgów, w których wybieranych byłoby od 5 do 8 parlamentarzystów.

W sprawie finansowania kampanii wyborczej zasadne jest – według profesora – by w wyborach do Parlamentu Europejskiego zrezygnować ze zwrotu komitetom wyborczym kosztów kampanii z budżetu państwa. Wyborcy powinni, jak mówił, głosować na listy otwarte, z możliwością wskazywania konkretnego kandydata.

Natomiast prof. Paweł Sarnecki z Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Jagiellońskiego opowiedział się za listami zamkniętymi – bez możliwości preferowania konkretnych kandydatów. Listy te powinny być – według niego – zgłaszane wyłącznie przez partie polityczne.

Prof. Sarnecki zaproponował m.in., by dla udziału polskich władz w powoływaniu organów UE oraz dla wyborów do Parlamentu Europejskiego stworzyć podstawę w Konstytucji – na przykład w formie deklaracji. W ordynacji należy – jego zdaniem – m.in zabezpieczyć prawo do głosowania obywateli innych państw UE, którzy jednak byliby zameldowani w Polsce na pobyt stały.

Sarnecki opowiedział się za podziałem Polski na 7 dużych, ośmiomandatowych okręgów wyborczych na potrzeby wyborów do Parlamentu Europejskiego. Natomiast senator Adam Jamróz był zdania, że cały kraj powinien tworzyć jeden okręg. Według posła Bogdana Klicha (PO), można by zastosować podział na sześć okręgów historycznych Polski, w których istnieje poczucie tożsamości regionalnych.

Informacje