logo Zielonego info
Z ostatniej chwili:

Katowickie kongresy

Do roku 2012 odbyło się w Katowicach kilka kongresów:
– Europejski Kongres Gospodarczy (2009, 2010, 2011, 2012)
– Europejski Kongres Małych i Średnich Przedsiębiorstw (2011, 2012)

Kilka milionów publicznych złotówek.

Tyle pochłonęły do roku 2012 katowickie kongresy. Ile dokładnie? Trudno oszacować bo niektóre koszty są “wtapiane” w budżet miasta i województwa lub wręcz należą do kosztów niepoliczalnych, nie dających się zaksięgować w rachubie pieniężnej. Należą do nich na przykład:
– dekorowanie przez miejskie służby centrum miasta flagami Europejskiego Kongresu Gospodarczego,
– kierowanie służb porządkowych (w tym Straży Miejskiej) do obszarów najeżdżanych przez gości i prelegentów owego EKG,
– blokowanie ulic i placów na okoliczność wyłącznego użytku organizatorów i gości
– korkowanie ulic przez nadęte limuzyny “VIP shuttle” wożące gości z ul. Dworcowej na pl. Sejmu Sląskiego dłużej niżby ci goście mogli przejść zwiedzając miasto i podziwiając jego ogrody. Dla odmiany.

2013 to piąty rok konferowania o niczym.

Bez efektów, bez rezultatów, które mogliby odczuć mieszkańcy konurbacji czy województwa.
Jak się okazało polski PKB wzrósł w roku 2012 o 2% (wobec szacunków 2,1%).
W tym roku przewidywany jest wzrost PKB o 1,1%. Czyli de facto… spadek.

Piąty raz zebrali się w Katowicach “przedsiębiorcy”, którzy radzą sobie nawzajem jak, mimo spowolnienia gospodarczego, bogacić się w równym tempie. Ich receptą na kryzys nie jest wsparcie małej i średniej przedsiębiorczości, “dzielenie się sukcesem” poprzez:
– transfer know-how,
– modernizację ustawy o zamówieniach publicznych,
– dobrowolne opodatkowanie się na rzecz zasilenia start-funduszy dla spółdzielni czy fundacji wspierających mikroprzedsiębiorczość,
– wspieranie przedsiębiorczości na uczelniach i wśród pełnoletnich uczniów szkół ponadgimnazjalnych.

Nie!

Pomysłem “dużych” jest pozostawienie sektora MŚP na pastwę spowolnienia gospodarczego i nie stymulowanie przedsiębiorczości u wahających się. Pomysłem “dużych” jest debatowanie o inwestowaniu w… Afryce.
Tak wygląda porządek, do którego mają aspirować młodzi, wykształceni z większych ośrodków miejskich?

(…) Nawiasem mówiąc, starożytni Grecy nazywali taką postawę „idiotyzmem”, w podwójnym tego słowa znaczeniu jako prywatę i głupotę, a człowiek niepolityczny to po grecku „idiota” – pozbawia się oglądu przemian społecznych i mechanizmów władzy. Obywatele drepczą w miejscu, słabnie siła oporu, polityka się wyradza i traci pierwotny sens.*

Być sobkiem, samolubem, dusigroszem i zdrajcą?
Ja dziękuję, nie wchodzę w to.

* Źródło:
Oskar Negt udziela wywiadu dla Romaina Leicka,
Marks nie dla idiotów, „Der Spiegel”, tłum. „Forum”, 30 sierpnia 2010.

Related Images:

Skomentuj

Zdjęcia, grafiki i teksty (CC BY-SA 3.0 PL) Zielone Info 2013, lub zostały wykorzystane za zgodą.