02.04.2003

Zieloni i wojna, siły zbrojne i nie stosowanie przemocy

– Wyjaśniając podstawowe zasady –

Winfried Nachtwei, Członek Bundestagu z ramienia SOJUSZ90/ZIELONI (BÜNDNIS 90/DIE GRÜNEN)

Stanowisko na 25 lutego 2002r.

Sprzeczności i utrata wiarygodności

W przeciągu ostatniego roku, Bundestag poparł najbardziej ryzykowne misje, jakie Bundeswehra przeprowadziła do tej pory. Apel Kanclerza o „bezgraniczną solidarność” ze Stanami Zjednoczonymi oraz poparcie rządu udzielone amerykańskiej operacji Trwała Wolność wzbudziły znaczną obawę, że Republika Federalna Niemiec coraz bardziej angażuje się w amerykańsko-afgański konflikt zbrojny. Stern oraz Die Woche mówiły o nowych „militarnych Niemczech” wkraczających na Czerwono-Zieloną „ścieżkę wojenną”, snując „podejrzane marzenia o super potędze”.

Fakt, że to wszystko miało miejsce przy poparciu Sojuszu/Zielonych oraz, że powyższe decyzje powiązane były z naleganiami Schrödera na przegłosowanie wotum zaufania, umocnił wrażenie wśród opinii publicznej oraz lojalnych zwolenników Zielonych, że Zieloni porzucili zwoje zasady, aby utrzymać się przy władzy. Ludzie ci pytają, co nadal reprezentują Zieloni i na co jeszcze będą w stanie przystać. Według ostatnich sondaży opinii publicznej, wiarygodność Zielonych jest bardzo niska, co ostro kontrastuje z niezmienną popularnością Joschki Fischera.

Prawdą jest, że podejście Zielonych do spraw militarnych bardzo szybko się ostatnio zmieniało. Jednakże, pomimo że obraz partii zdradzającej swoje zasady, przedkładającej siłę nad moralność, dość chwytliwy, to obraz ten jest także rażącym zniekształceniem prawdziwych stanowisk oraz polityk propagowanych przez Zielonych.

Nie bierze on pod uwagę faktu, że dla większości Zielonych członków parlamentu oraz delegatów, ostatnie decyzje dotyczące rozmieszczenia sił Bundeswehry, nie sprowadzały się po prostu do pytania o bycie za lub przeciw pacyfizmowi, ale stanowiły skomplikowane zagadnienie, wymagające od nich rozważenia, w jakim stopniu użycie sił zbrojnych w celu usunięcia zagrożenia terroryzmem, coś, co wcześniej wydawało się niemożliwe, było uzasadnione, potrzebne oraz słuszne.

Nie bierze on także pod uwagę, że duża liczba Zielonych, zwolenników ruchu na rzecz pokoju oraz obywateli, przeszła w latach dziewięćdziesiątych przez proces reorientacji poglądów, szczególnie w kontekście wojny na Bałkanach. W rezultacie, jeszcze jako część rządowej opozycji, Zieloni zmienili swoje stanowisko dotyczące operacji wojskowej SFOR w Bośni. Kiedy Zieloni weszli do rządu, musieli rozważyć zagadnienia (uzgodnienia koalicyjne, członkostwo w NATO, odpowiedzialność za Bundeswehrę, ograniczenia narzucane przez wielostronną politykę zagraniczną wymagającą kompromisowych rozwiązań), które wcześniej nie otrzymały należytej uwagi w programie partyjnym, i dlatego też nie zostały wyjaśnione w wystarczającym stopniu. Wymagania wobec Partii były zbyt wygórowane, co jeszcze bardziej pogłębiło rozczarowanie.

Te bolesne doświadczenia doprowadziły do zmiany postanowień Zielonych dotyczących pokoju oraz bezpieczeństwa, przyjętych podczas konferencji delegatów w Münster, w Niemczech, w 2000r. Powyższe przemiany znalazły swoje odzwierciedlenie w nowym projekcie polityki programowej. Jednakże, ta zbyt późna zmiana stanowiska najwyraźniej pozostała nie zauważona przez wielu stałych zwolenników Zielonych, resztę ruchu pokojowego oraz ogół społeczeństwa. Dla nich, tradycyjny obraz Zielonych, jako partii protestacyjnej popierającej ruch na rzecz pokoju, pozostał nie zmieniony. W rezultacie, nie podjęto wysiłku, aby zrozumieć rolę Partii w tworzeniu polityki państwowej, rolę Partii, która musi sprostać wymaganiom uczestnictwa w rządzie koalicyjnym.

Nie wykorzystano szansy, jaka wyłoniła się, kiedy społeczeństwo przeżywało szok po wydarzeniach w Kosowie, na przeprowadzenie edukacji politycznej i na odzyskanie części z utraconego zaufania. Postanowienie przyjęte znaczną większością głosów, na konferencji w Rostoku, nie zatuszuje braku przejrzystości i jednomyślności Zielonych, co do alternatywnego stanowiska dotyczącego wojny, sił zbrojnych, nie stosowania przemocy, pokoju oraz bezpieczeństwa, podczas gdy Partia, w głębokim cieniu Fischera, odgrywa swoją rolę w koalicji rządzącej. Nagromadzenie rozczarowań związanych z Kosowem, kompromisem jądrowym oraz decyzją w sprawie Afganistanu, doprowadziło do znacznie większego, niż to wynika z liczby osób opuszczających Partię, wyobcowania pośród Zielonych. Spisanie na straty tych wszystkich rozczarowanych ludzi byłoby zarówno przejawem ignorancji, jak i głupoty.

Nie możemy sobie pozwolić na szybkie przejście do porządku dziennego nad tymi bolesnymi pytaniami, jak to miało miejsce po debacie w sprawie Bośni, Kosowa i Macedonii, ponieważ pytania te i tak powrócą, najpóźniej w momencie, kiedy Stany Zjednoczone rozszerzą swoją wojnę z terroryzmem na Irak. Oczywiście, wygranie wyborów dzięki danej polityce zagranicznej jest raczej mało prawdopodobne, jednakże może się ona w znacznym stopniu przyczynić się do przegranej.

W świetle utraty wiarygodności oraz nadchodzących wyborów, wyłania się polityczna potrzeba wyjaśnienia tych kluczowych zagadnień. Nie da się tego osiągnąć poprzez powrócenie do stanowiska sprzed 1998r. lub zerwanie z pokojowymi korzeniami Zielonych. Zieloni muszą w sposób widoczny i kompetentny odnieść się do zagadnień związanych z polityką pokojową – w świetle fundamentalnych Zielonych wartości, nowych wyzwań dotyczących pokoju i polityki bezpieczeństwa oraz ram odpowiedzialności rządowej, a także wielostronnych polityk.

Plaga wojny i jej zmienna natura

Wojna jest i pozostanie najgorszym pogwałceniem praw człowieka, ludzkiej godności oraz prawa do życia. Wojna jest plagą ludzkości. Właśnie dlatego, że wojna stała się znowu prawdopodobna, nie można zapomnieć o jej przerażającej rzeczywistości. Bardziej, niż jakakolwiek inna partia, Zieloni szukali rzetelnych odpowiedzi na pytania stawiane przez wojnę na Bałkanach, przez wydalenia ludności oraz ludobójstwo, i wkrótce zaczęliśmy dążyć do wypracowania rozwiązań opartych o środki cywilne. Kiedy większość popierała ataki powietrzne NATO na reżim Miloszewicza, Zieloni nie stali się adwokatami wojny. Zieloni są i pozostaną partią popierającą pokój oraz obronę praw człowieka. Jednym z najważniejszych celów polityki pokojowej musi być bezpośrednie zapobieganie wojnie oraz, z czasem, wyeliminowanie wojny jako instytucji politycznej, na rzecz jednolitej na świcie polityki wewnętrznej. Odmowa służby wojskowej ze względu na przekonania jest prawem każdego człowieka i powinna być respektowana przez wszystkie państwa.

Wojny i niebezpieczeństwa z nimi związane uległy radykalnej zmianie

W latach osiemdziesiątych, w pierwszej dekadzie działalności Zielonych, świat, w którym żyliśmy, był pełen przemocy, przejawiającej się w szaleństwie wyścigu zbrojeń jądrowych. Wojna w Europie oznaczałaby samounicestwienie i dlatego jej przeprowadzenie nie było możliwe. Konflikt między Wschodem, a Zachodem, wpłynął także na liczne wojny prowadzone w Trzecim Świecie, gdzie siły sprzymierzone z oboma blokami walczyły przeciw sobie. Ale w latach dziewięćdziesiątych, pomimo, że konflikt ten dobiegł końca oraz pomimo dość znacznego postępu w procesie rozbrojenia konwencjonalnego i nuklearnego, poszczególne narody nadal rozbudowywały swoje arsenały. Aspiracje jeszcze większej liczby krajów, aby posiadać broń masowego rażenia (w tym zabronioną broń typu B i C) oraz systemy przenoszenia broni, stanowią ciągłe zagrożenie dla bezpieczeństwa międzynarodowego.

W tym czasie, typowe działania wojenne także uległy zmianie. Uwolnione z oków konfliktu Wschód-Zachód, społeczeństwa wielu regionów zaczęły przyjmować coraz bardziej agresywne postawy. Świat zdominowany jest domowymi oraz regionalnymi konfliktami i wojnami – na Bałkanach, na Kaukazie, w Centralnej oraz Południowo-wschodniej Azji, w Zachodniej, Centralnej oraz Północno-wschodniej Afryce, itp. Otwarte działania wojenne występują na przemian z warunkami „kruchego pokoju” (Tobias Debiel).

Te „nowe wojny” (Mary Kaldor), w których działania wojenne uległy denacjonalizacji oraz sprywatyzowaniu, dość znacznie się różnią od poprzednich „wojen wyzwoleńczych” oraz tradycyjnych wojen międzynarodowych, jeśli chodzi o uczestników, cele, dowództwo oraz finansowanie. Towarzyszy im dezintegracja państwowości, a w wielu przypadkach, konflikty te jeszcze bardziej pogłębiają etnocentryczne dążenia, których celem jest utworzenie tożsamości narodowych. Mnożą się one w oparciu o charakterystyczną strategię gospodarczą czerpiącą zyski z wojny i są ściśle powiązane ze zorganizowaną przestępczością (przemyt broni, narkotyków, ludzi oraz diamentów). Ich podstawowym celem jest ludność cywilna, a ich charakter w dużym stopniu przypomina wojnę trzydziestoletnią (Herfried Münkler).

Większość z „nowych wojen” rozgrywających się poza Europą, została przez nas zignorowana. Wydawało się nam, że nas nie dotyczą. Ale niczym nieograniczone działania międzynarodowych sieci terrorystycznych, dowiodły, że takie przeświadczenie jest złudzeniem. Wojny te stwarzają bezpośrednie niebezpieczeństwo także dla „wysp pokoju” w Zachodniej Europie, a sprywatyzowana przemoc zagraża międzynarodowemu bezpieczeństwu i światowemu pokojowi. „Niespokojne obszary” nowych wojen, już dawno stały się ośrodkami eksportu przemocy, terroru oraz przestępczości.

Nasz slogan „Wyobraź sobie, że trwa wojna i nikt na nią nie idzie” zapoczątkował formację ruchu na rzecz pokoju w latach osiemdziesiątych, który potępiał wyścig zbrojeń i chciał zapobiec ryzyku wojny pomiędzy blokami militarnymi. Biorąc pod uwagę zmieniające się modele konfliktów o charakterystyce wojennej oraz prawdziwych wojen, już nie wystarcza stwierdzenie „Ja się w to nie mieszam!”. Wiele rządów przyjęło takie właśnie podejście wobec zbliżającej się wojny domowej w Rwandzie, w 1994r, oraz wobec innych konfliktów, co miało druzgocące konsekwencje. Ataki terrorystyczne na skalę wojenną, uderzyły 11 września w same centrum najpotężniejszego narodu na świecie. Istnieje prawdziwe niebezpieczeństwo, że takie ataki powtórzą się i będą prowadzone na jeszcze większą skalę dzięki wykorzystaniu broni masowego rażenia.

Podczas gdy „nowe wojny” mają miejsce głównie na powierzchni ziemi, zaawansowane technologicznie działania wojenne, prowadzone przez kraje uprzemysłowione, polegają przede wszystkim na użyciu sił powietrznych. Dzięki doświadczeniom z Wojny w Zatoce, z wojny prowadzonej w przestrzeni powietrznej nad Kosowem, a także z „wojny przeciwko terroryzmowi”, Stany Zjednoczone zdobywają dominującą zdolność do prowadzenia długodystansowych interwencji, w taki sposób, aby samemu jak najmniej ucierpieć. To zwiększa możliwości rozwoju jeszcze innego typu prywatyzacji środków wojskowych w celu utrzymania bezpieczeństwa, a mianowicie, chodzi tu o potężny naród wobec (wojennego) prawa międzynarodowego oraz zbiorowego bezpieczeństwa.

Potrzebna jest aktywna antywojenna polityka, podporządkowana regułom przyjętym oraz wdrażanym przez organizacje powołane dla celów utrzymywania zbiorowego bezpieczeństwa, przede wszystkim chodzi tu o Narody Zjednoczone. Taka polityka powinna uwzględniać:

• procedury kontroli zbrojeń, nie rozprzestrzeniania broni, rozbrojenia oraz demilitaryzacji;

• zinstytucjonalizowane środki długoterminowego zapobiegania kryzysom, czyli, eliminowanie wewnętrznych oraz zewnętrznych przyczyn wojen i nie przyczynianie się do wojny poprzez własne działania;

• ramy prawne odnoszące się do stosunków międzynarodowych;

• kontrolę zapobiegania kryzysom podczas szybko narastających konfliktów;

• powstrzymywanie oraz doprowadzanie do wygaśnięcia toczących się już wojen domowych, a także zapobieganie masowym wydaleniom ludności oraz ludobójstwu;

• umacnianie prawnej państwowości oraz pozbawianie systemów gospodarczych czerpiących zyski z wojny podstaw istnienia;

• ochronę bezpieczeństwa międzynarodowego oraz danego kraju poprzez wyeliminowanie zagrożenia wojną i terroryzmem.

W tym kontekście, bezpośrednie środki mające na celu eliminację zagrożeń oraz ich przyczyn, są nierozerwalne. Próby powstrzymania przemocy bez usunięcia prowadzących do niej przyczyn, są jak walka z wiatrakami. Z drugiej strony, usuwanie przyczyn , które jest często zaniedbywane, nie powinno usprawiedliwiać zlekceważenia tego, co musi, może i powinno być zrobione, przy pomocy dostępnych środków, w celu wyeliminowania bezpośredniego zagrożenia. PDS (Partia Demokratycznego Socjalizmu), na przykład, unika podczas debat Bundestagu dotyczących użycia sił Bundeswehry, tego ważnego zagadnienia związanego z polityczną odpowiedzialnością.

Pozostają więc dylematy, na które nie istnieją odpowiedzi: aktywna polityka anty-wojenna, w obronie naszego zbiorowego bezpieczeństwa oraz w zgodzie z Kartą Narodów Zjednoczonych, usprawiedliwia, w indywidualnych przypadkach, ograniczoną odpowiedź militarną na konflikt zbrojny. Programowe odrzucenie użycia siły, może, w ekstremalnych przypadkach, dać wolną rękę agresorowi.

Powstrzymanie się od stosowania siły pozostaje jedną z naszych fundamentalnych zasad

Powstrzymanie się od stosowania siły było i jest jedną z fundamentalnych wartości Zielonych. Większość zazwyczaj interpretowała to w kontekście anty-militarystycznym, a jedynie nieliczni, traktowali to na warunkach absolutnych, jako całkowity brak użycia siły.

Całkowite i bezwarunkowe powstrzymanie się od użycia siły, które zazwyczaj identyfikowane jest jako pacyfizm, można w łatwy sposób uzasadnić, jest całkowicie zgodne z prawem i może być praktykowane, w sposób godny naśladowania, przez poszczególnych ludzi lub grupy. Te jednostki oraz grupy ciągle nas ostrzegają przed lekceważeniem znaczenia przemocy i jej efektu eskalacji, przed głupotą „agresywnych” rozwiązań, przed ceną przemocy, jeśli chodzi o życie ludzkie i koszty materialne. Biorąc pod uwagę powyższe twierdzenia, ludzie ci są bardzo często o wiele bardziej realistyczni, niż ideologowie, którzy zachęcają do „militarnych” rozwiązań. Pomagają oni także uświadamiać społeczeństwo o możliwościach pokojowego podejścia do konfliktów i nadal spełniają ważną rolę, ciągle kwestionując użycie siły oraz szukając sposobów na zapobieżenie temu.

W żadnym wypadku, całkowitego odejścia od użycia siły nie można identyfikować z ignorowaniem problemu, nic nie robieniem czy byciem bezbronnym. Jest to raczej ciągłe poszukiwane alternatywnych rozwiązań oraz drogi pozwalającej na wyjście z konfliktu. Istnieją przykłady, zarówno z przeszłości, jak i z obecnych wydarzeń, ilustrujące nie tylko pełen odwagi, ale także skuteczny opór bez użycia siły. Możliwości takich aktywnych i konstruktywnych działań pacyfistycznych są zbyt mało znane, a potencjale środki pozostają zazwyczaj nie wykorzystane. Ten rodzaj pacyfizmu nadal istnieje, a zapotrzebowanie na tego typu działania jest większe niż kiedykolwiek.

Ale dla partii w rządzie, a także dla partii w opozycji żądającej lepszego rządu, praktykowanie bezwarunkowego pacyfizmu nie jest wykonalne. W wypełnianiu powinności wobec społeczności, najważniejszym obowiązkiem parlamentu oraz rządu jest chronienie ludzi przed jakimkolwiek zagrożeniem płynącym z użycia siły, zarówno w kraju jak i za granicą, oraz utrzymywanie międzynarodowego bezpieczeństwa i pokoju światowego. Obowiązującymi ramami, w jakich ten obowiązek powinien być spełniany, jest prawo międzynarodowe, które określa dwa wyjątki od międzynarodowego zakazu stosowania siły. Jeden dotyczy przypadków indywidualnej oraz zbiorowej samoobrony, a drugi stosowany jest kiedy bezpieczeństwo międzynarodowe oraz pokój światowy są zagrożone, i taki stan rzeczy jest potwierdzony przez Radę Bezpieczeństwa ONZ. Obecnie zaczyna wyłaniać się też trzeci wyjątek, czyli przypadki zbrodni przeciwko ludzkości oraz ludobójstwa, kiedy to można odwołać zakaz stosowania siły oraz interweniowania. Zgodnie ze swoją Konstytucją, tzw. Prawem Podstawowym, oraz na mocy członkostwa w Narodach Zjednoczonych oraz NATO, Republika Federalna Niemiec ma obowiązek dbać o bezpieczeństwo międzynarodowe.

Kiedy „koalicja ludzi, którzy nigdy nie byli w wojsku oraz osób odmawiających służby wojskowej ze względu na przekonania” weszła do rządu, podstawowe poglądy wielu jednostek zderzyły się z obowiązkiem przestrzegania monopolu państwa na stosowanie siły. Ale osoby te wolały zapomnieć o tej sprzeczności, niż szukać jej wyjaśnienia.

Jednakże, zmienny charakter wojny oraz obowiązków rządu do zapewnienia ochrony, w żadnym wypadku nie oznacza, że naruszono podstawowe zobowiązanie do nie stosowania przemocy. Raczej, zobowiązanie to zaczęto rozpatrywać w nowym kontekście polityki państwowej. Cele określone zostały jako: powstrzymanie oraz zapobieganie stosowaniu siły oraz, ostatecznie, jej całkowita eliminacja, (ponowne) ustanowienie prawnego rządu oraz państwowości, podporządkowanie władzy państwa ograniczeniom nałożonym przez prawo krajowe i międzynarodowe, włączenie spraw związanych z bezpieczeństwem do kompetencji władz cywilnych oraz ustanowienie ram prawnych dla stosunków międzynarodowych, a także podjęcie wszelkich starań w celu umożliwienia rozwiązywania konfliktów w oparciu o jednostki cywilne. Stara i dobrze znana prawda, że „przemoc rodzi przemoc”, przestrzega nas, aby rozważając zastosowanie siły, pamiętać o przepisach prawa.

Rozważając zagadnienia stosowania siły, należy rozróżnić między ‘przemocą’, a ‘siłą’. Niemieckie słowo „Gewalt” może oznaczać „przemoc”, „siłę” lub „władzę”. Celem Ekumenicznej Dekady Walki z Przemocą, która rozpoczęła się w 2001r., jest wyeliminowanie stosowania przemocy poza przepisami prawa, ale nie implikuje to przeciwdziałania uzasadnionym przypadkom stosowania siły w zgodzie z prawem.

Zieloni, działając zarówno w Republice Federalnej Niemiec, jak i w Bundestagu, byli do tej pory najbardziej aktywną, charakterystyczną oraz wiarygodną partią popierającą pacyfistyczne zasady, rozumiane tak, jak zostały one opisane powyżej. Zadanie budowania struktur umożliwiających rozwiązywanie konfliktów przez władze cywilne, a także udane, ale w wielu przypadkach niewidoczne, próby zapobieżenia kryzysom, nie są spektakularnymi działaniami, tak więc trudno je „sprzedać” w mediach (patrz poniżej).

Zieloni nie mają żadnego powodu, aby przejmować naukę o nie stosowaniu siły od PDS lub, aby pozwolić tej partii na przejęcie dominującej roli jeśli chodzi o ruch pokojowy. Ich zapewnienia, że są najbardziej anty-wojenną oraz pokojową partią to tylko pozory. Sprzeciw PDS wobec uczestnictwa Bundeswehry w operacjach wojskowych, nawet w przypadku celów pokojowych popartych mandatem ONZ, jest jedynie grą polityczną partii i jest sprzeczny z racjonalną oceną sytuacji. Do przewidzenia jest, że im większy będzie udział tej partii w rządzie, tym bardziej będzie ona zmieniać kierunek swoich działań, szczególnie jeśli chodzi o politykę zagraniczną. PDS poparła już NATO w ustaleniach między uczestnikami koalicji berlińskiej, ale partia ta nie angażuje się w rozwijanie możliwości dla rozwiązywania konfliktów przez władze cywilne. Chociaż PDS twierdzi, że ofiaruje zawiedzionym Zielonym oraz zwolennikom ruchu pokojowego ostateczne rozwiązanie ww. problemów, to proponowane przez nich wyjście z sytuacji jest w rzeczywistości jedynie tymczasowe.

Z drugiej strony, rozbieżności pomiędzy Zielonymi w sprawach polityki pokojowej ukazują nasze niedostatki. W przypadku wielu Zielonych, sprzeciw wobec wojny oraz zobowiązanie do nie stosowania przemocy często brzmią zbyt dogmatycznie, skupiając się praktycznie jedynie na czynnikach wojskowych i ekonomicznych. Bardzo często naświetlają oni powyższe negatywne zagadnienia, jedynie w przypadkach gdy sami odmawiają uczestnictwa w operacjach wojskowych ze względu na przynależność partyjną (rodzaj uogólnionej odmowy służby wojskowej ze względu na przekonania). Tak więc zbiorowa świadomość skoncentrowana jest na operacjach powietrznych nad Kosowem oraz na poparciu udzielonym przez Niemcy dla operacji Trwała Wolność, ale nie na całej wojnie w Bośni, razem ze Srebenicą i Sarajewem, nie na Rwandzie, czy trwającej dekady wojnie w Afganistanie.

Jednocześnie, Zieloni wykazują bardzo mało chęci do dyskusji nad ostatnimi wyzwaniami odnośnie bezpieczeństwa oraz polityki pokojowej, nie mówiąc już o uczestnictwie w ogólnych działaniach oraz tworzeniu polityki pro-pokojowej, na jakimkolwiek poziomie. Według aktywnych pacyfistów, Zieloni wykazywali przez całe lata ambiwalentne podejście w stosunku do projektu pilotażowego, mającego na celu zapobieganie przemocy, czyli, w stosunku do Cywilnej Służby Pokojowej. Pomimo że, dzięki inicjatywie Zielonych, poparcie rządu dla projektu zostało uwzględnione w uzgodnieniach koalicyjnych z SPD w Nadrenii Północnej-Westfalii i w Rządzie Federalnym (1998) i pomimo, że pomagaliśmy w rozwoju projektu, nasze poparcie nie było tak szerokie jak mogło być. Mniejszy niż zazwyczaj oddźwięk na konferencjach badających jakie skutki dla pokoju będzie miała wojna w Kosowie oraz analizujących praktyczne sposoby zapobiegania konfliktom, jest znakiem ww. podejścia. Brakuje tu „pro-pacyfistycznych działań, których celem jest stworzenie kultury pokoju” (H.G. Richter).

Istnieją racjonalne powody wyjaśniające zmniejszone zainteresowanie polityką zagraniczną oraz działaniami pokojowymi. Dziwi jednakże, że towarzyszą temu bardzo zasadnicze postawy oraz niedbałość w ocenianiu Czerwono-Zielonej polityki zagranicznej. W rezultacie, poprzez zwykłe zaniedbanie, Zieloni dość często stają przeciwko sobie. To z kolei, stanowi bardzo dobrą „amunicję” dla naszych politycznych przeciwników, od PDS do FPD.

Zamieszanie wśród różnych szczebli działań, zmieniających się ról członków partii oraz dostępnych im opcji, jest jednym z głównych powodów błędnych oczekiwań, a więc i rozczarowań, i tłumaczy dlaczego „berlińczycy” i niektórzy członkowie lokalnych grup Partii, Zieloni i zwolennicy ruchu pokojowego, często znajdują się w sytuacjach, gdzie mówią o zupełnie innych rzeczach. Bez wątpienia, niektórzy Zieloni i Socjaldemokraci starają się do końca wykorzystać możliwości pozostania u władzy; są także tacy anty-militaryści i zwolennicy ruchu pokojowego, którzy pogrążają się w dogmatyzmie i popadają w sekciarstwo. Ale dopuszczenie do tego, żeby takie krytyczne uwagi nasiliły się, przybierając postać ogólnych wzajemnych oskarżeń, byłoby niesłuszne i przyniosłoby skutki odwrotne do zamierzonych.

Tam, gdzie te poszczególne szczeble działań postrzegane są z chłodnym obiektywizmem, jednostki, partnerzy społeczni oraz polityki rządowe mogą przyczynić się do osiągnięcia wspólnego zadania, jakim jest zapobieganie oraz zmniejszanie stosowania siły, jednocześnie służąc pokojowi. Podstawowym kryterium wszelakich polityk rządowych w odniesieniu do tego zagadnienia, nie jest dążenie do całkowitego wyeliminowania siły, ale szukanie sposobów na powstrzymanie oraz zapobieżenie jej, jednocześnie chroniąc społeczeństwo otwarte. Głównym kryterium zwolenników ruchu pokojowego nie są, z kolei, działania mające na celu powstrzymanie bezpośredniego użycia siły zbrojnej, ale działania, które pomagają zapobiegać przemocy w społeczeństwie i przygotowują podstawy dla pokoju.

W oparciu o te ramy, aktywni pacyfiści oraz politycy pracujący na rzecz pokoju, w szczególności na poziomie narodowym, mogą się ze sobą spierać i współpracować, zarówno w i poza Partią Zielonych, z dobrymi, interesującymi rezultatami. Przez wiele już lat, takie właśnie pozytywne doświadczenia płyną z mojej współpracy z komórkami ruchu na rzecz pokoju, np. inicjatywą pokojową Nottuln, obywatelską grupą działań FREIe HEIDe/Brandenburg, Forum Ziviler Friedensdienst e.V. (Forum Cywilnej Służby Pokojowej), Peace Brigade International (Międzynarodowe Brygady Pokojowe), członkami Pax Christi, Międzynarodowym Ruchem Lekarzy dla Zapobieżenia Wojnie Jądrowej (IPPNW), Komitetem Praw Podstawowych, i wieloma innymi. Z drugiej strony, tam gdzie pacyfiści stawiają bezwarunkowe żądania, a ich krytyka przybiera formę powtarzania stereotypowych wizerunków wrogów oraz demonizacji, wspólna płaszczyzna porozumienia znika.

Użycie sił zbrojnych nie zawsze jest takie samo

Od samego początku, zwolennicy ruchów ekologicznych, czy alternatywnych, albo odcinali się od sił zbrojnych, albo z miejsca je odrzucali. Szczególnie widoczna jest różnica między kryteriami Zielonych, a (tradycyjnymi) koncepcjami militarnymi. Ogromna większość mężczyzn w Partii Zielonych odmówiła służby wojskowej ze względu na przekonania. Bardzo niewielu posiada osobiste doświadczenia lub wiedzę na temat Bundeswehry, i stąd ta dominująca tendencja by zajmować bardzo kategoryczne stanowiska w tej kwestii.

Zasadniczy stan rzeczy pozostaje ten sam: celem sił zbrojnych, z ich rozległym zasobem coraz bardziej wyrafinowanych typów broni, jest walka oraz fizyczne zniszczenie wroga. Zabijają, okaleczają, niszczą. Użycie sił zbrojnych na wojnie to najgorszy z możliwych scenariuszy dla praw człowieka. Jednocześnie, jak pokazuje nam każda wojna, np. wojny szalejące obecnie w Czeczenii, Afganistanie i Izraelu, jest to niezwykle zdradliwe rozwiązanie (jest to samo napędzająca się machina, która prowadzi do przemocy i ma straszliwe konsekwencje dla ludności cywilnej, szczególnie dla kobiet). Niezależnie od celów, wojna jest wielkim złem. W niektórych przypadkach można ją usprawiedliwić (np. defensywna wojna Aliantów przeciwko nazistowskim Niemcom), ale nigdy nie będzie ona „sprawiedliwa”. Powaga wojny nie powinna być tonowana przez określanie jej jako „racji ostatecznej”, tak jakby była ona po prostu ostatnim środkiem w gamie możliwych rozwiązań. Tam gdzie systematycznie przekreśla się prawo człowieka do życia, przekroczona zostaje niezbędna granica.

Pomimo całej propagandy wskazującej na zupełnie inne dążenia, siły zbrojne prawie zawsze używane są, aby umocnić interesy narodowe i osiągnąć polityczne cele. Polityka dążąca do osiągnięcia przewagi militarnej, zamiast działać jako czynnik odstraszający, wywołuje zazwyczaj nierównoważne reakcje wroga. Siły zbrojne i sprzęt wojskowy są przeważnie niezwykle kosztowne i zawsze są dużym obciążeniem dla zasobów finansowych danego kraju, kosztem opieki społecznej, zrównoważonego rozwoju oraz środków wzmacniających pokój. Administracja Busha stanowi dobitny przykład. Budżet wojskowy Stanów Zjednoczonych ma zostać zwiększony o 30%, do 451 miliardów dolarów, do roku 2007, kosztem programów społecznych, zdrowotnych, środowiskowych, infrastrukturalnych oraz edukacji młodzieży. Ze względu na wyrazistą strukturę dowodzenia, opartą na całkowitym posłuszeństwie, siły zbrojne stanowią obszar bardzo odległy od demokracji. Sowiecka/rosyjska armia stanowi przykład nieludzkiej kultury wojskowej.

W świetle takich podstawowych doświadczeń, uzasadniona krytyka militaryzmu powinna być kontynuowana, a Zieloni powinni nadal spełniać swoją antymilitarystyczną rolę, czyli, powinni pozostać wrażliwi na i przeciwdziałać jakimkolwiek tendencjom wskazującym na zaufanie lub wręcz obsesję na punkcie wojska, a także interwencjonistycznym oraz hegemonistycznym politykom wojskowym, innymi słowy, przeciwdziałać militaryzacji polityki zagranicznej.

Jednakże, rozważając tradycyjny charakter sił zbrojnych, jako środka umożliwiającego osiągnięcie nacjonalistycznych celów, nie powinniśmy ignorować także zmian w funkcji wojska, jakie zaszły od czasu II Wojny Światowej, szczególnie w latach dziewięćdziesiątych. W ramach NATO, dawni wrogowie nie tylko stali się sprzymierzeńcami, ale w wielu aspektach ich siły zostały ze sobą zintegrowane. Istnieją liczne przykłady współpracy z armiami krajów z byłego bloku wschodniego, co pomaga zapobiec powtórnej nacjonalizacji sił zbrojnych i sprzyja reformie wojskowej przeprowadzanej według wzorców demokratycznych. Niemiecki model „obywatela w mundurze”, który był kiedyś wyjątkiem, stał się obecnie popularny.

Siły zbrojne, zaangażowane w misje w ramach mandatu ONZ, mogą być potrzebnym i przydatnym narzędziem do utrzymania i umocnienia pokoju oraz do wspierania procesów budowy narodu. Ich rola przypomina rolę policji, ponieważ posiadają środki do tego, aby rygorystycznie wyegzekwować posłuszeństwo i zniechęcić do oporu (inaczej niż dawniej Niebieskie Hełmy), i dlatego są w stanie zapewnić minimum bezpieczeństwa publicznego i dyscypliny.

Siły zbrojne używane są wtedy, kiedy są naprawdę potrzebne i działają one zgodnie z ustalonymi wcześniej obowiązkami. „Niebieskie” elementy (otwarcie, deeskalacja, negocjacje, kompromis oraz współpraca cywilno-wojskowa) stanowią ważną charakterystykę roli sił zbrojnych. Tak jak i ich wielonarodowy skład. Ośrodek Bundeswehry w Hammelburgu, prowadzący szkolenia w ramach ONZ, oraz ośrodek działań weryfikacyjnych, są wzorowymi placówkami, uznanymi na arenie międzynarodowej jako obiekty tychże „Nowych Sił” (von Bredow).

W międzyczasie, właśnie misje pokojowe, których celem jest zapobieganie wojnie oraz demilitaryzacja danych regionów, a nie bojowe operacje wojskowe, stały się standardowymi zadaniami wielu armii, a zwłaszcza jeśli chodzi o Bundeswehrę. Przykłady mogą stanowić SFOR, KFOR, misja w Macedonii, działania Międzynarodowych Sił Wspierania Bezpieczeństwa (ISAF) w Afganistanie, udział w misjach obserwacyjnych, operacje ONZ, OBWE (Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie) oraz UE, mające na celu kontrolę zbrojeń oraz procesu rozbrojeniowego. Fakt, że pierwszym zabitym przez wroga członkiem Bundeswehry (w październiku 2001r.) był starszy oficer służb medycznych przy misji obserwacyjnej ONZ w Gruzji, jedynie potwierdza powyższą tezę.

Opinia publiczna, z kolei, zazwyczaj dostrzega bardzo małą różnicę pomiędzy operacjami militarnymi, bojowymi i wojennymi. Wynika to głównie z faktu, że brakuje nam właściwych definicji tychże pojęć, które ani nie pomniejszałyby znaczenia danej operacji, ani nie byłyby całkowitymi uogólnieniami. Na przykład, termin „interwencja humanitarna” brzmi zbyt eufemistycznie i ideologicznie i powinno się go unikać, jeśli to tylko możliwe.

W wyjątkowych okolicznościach, o których już wspominałem, prawo międzynarodowe pozwala na zastosowanie siły, której zakres może sięgać od nałożenia embarga, do walki zbrojnej w ramach działań policyjnych o charakterze militarnym. W raporcie przedłożonym Sekretarzowi Generalnemu ONZ, 18 grudnia 2001r., przez Międzynarodową Komisję ds. Interwencji i Suwerenności Państwowej, określone są kryteria usprawiedliwiające interwencję militarną z humanitarnych powodów. Wszystko jedno jak uzasadnione i potrzebne mogą być takie operacje w konkretnych przypadkach, powszechne „egzekwowanie pokoju”, uwzględniające walki zbrojne podczas konfliktów międzynarodowych i domowych, nadal pozostaje poważnym problemem, ponieważ tego typu misje są nieprzewidywalne i ryzykowne, bardzo kosztowne, a ich efekty wątpliwe.

Nowy typ wojen dość wyraźnie pokazuje wykonalność, lub jej brak, oraz mankamenty operacji wojskowych. Nie da się kontrolować potentatów wojennych i ich bojowników, którzy czerpią zyski z wojny, bez interwencji militarnej. Jednocześnie, iluzją jest wiara, że, pośród wojennego chaosu, pokój można wyegzekwować za pomocą środków militarnych. Sukces mogą jedynie odnieść wielowymiarowe, zintegrowane i spójne inicjatywy.

Tam, gdzie działania zbrojne prowadzone są w celu zapobieżenia lub powstrzymania stosowania siły, aby chronić bezpieczeństwo zbiorowe w ramach Karty ONZ, stają się one częścią wyłaniającej się, jednolitej na świecie, polityki wewnętrznej i jej wyłączności na uzasadnione, zorganizowane użycie siły.

Ci, którzy popierają wzmocnienie Narodów Zjednoczonych, tak aby organizacja ta mogła wypełniać powyższą rolę, nie mogą ignorować konsekwencji takiego stanowiska. Jedną z nich, jest niewątpliwie gotowość do zapewnienia sił, które mogą być szybko rozmieszczone oraz do aktywnego włączenia się w operacje pokojowe ONZ. PDS jest przeciwko obecnemu stacjonowaniu sił zbrojnych na Bałkanach, a niektóre komórki ruchu pokojowego domagają się rozformowania wszystkich sił operacyjnych. Jednakże, spełnienie tego typu roszczeń, równałoby się zaniechaniu obecnych wysiłków, mających na celu powstrzymanie konfliktów i torowałoby drogę ponownej militaryzacji i eskalacji przemocy. Tego typu roszczenia prowadzą raczej do osłabienia systemu ONZ, niż do jego wzmocnienia.

Jednakże, pomimo, że operacje tego typu są przeprowadzane pod auspicjami ONZ, nie zmienia to faktu, że pochłaniają one ogromne środki finansowe i często związane są ze znacznym ryzykiem. Dlatego też, zawsze należy dokładnie przeanalizować, czy dana operacja jest uzasadniona. Chociażby z tego powodu, użycie sił zbrojnych nie powinno być uważane za „normalny” środek w dążeniu do osiągnięcia politycznych celów.

Dwie możliwe drogi rozwoju militarnego – jedna związana z ONZ, a druga z interesem danego państwa, nie są łatwe do odróżnienia i wyglądają inaczej dla różnych państw. Potencjał militarny – możliwość prowadzenia operacji na duże dystanse, czyli interweniowania, jest w obu przypadkach taki sam i jego wykorzystanie dla celów zbiorowej obrony jest popierane w ramach Sojuszu. W Republice Federalnej Niemiec, droga rozwoju Bundeswehry nie jest całkowicie jasna, pomimo że jedna z partii rządowych chce, aby była ona „armią interwencji”, a Rząd Federalny popiera opcję ONZ. Z kolei, trwająca wojna Stanów Zjednoczonych z terroryzmem coraz bardziej oddala się od polityki ONZ. Wojna ta popiera raczej prawo dżungli, niż wzmacnia prawo międzynarodowe; podporządkowuje prawne środki samoobrony hegemonistycznym i krajowym celom; całkowicie skupia się na aspektach militarnych, a nie na wysiłkach ustanowienia powszechnego bezpieczeństwa oraz rozwiązywania przyczyn; jest to jednostronny wysiłek poparty zmiennymi koalicjami; polityka, mająca na celu zwiększenie i rozszerzenie potencjału militarnego, a nie wzmocnienie bezpieczeństwa zbiorowego.

Częściowe uzasadnienie użycia sił zbrojnych wśród Czerwono-Zielonych byłych zwolenników ruchu pokojowego, doprowadziło do powstania nowego rodzaju prostodusznego podejścia do środków militarnych oraz do ryzyka ich potencjalnego nadużycia w pogoni za politycznymi celami i chęcią dominacji. Jest to podejście zarówno mylne jak i niebezpieczne. Duża część tychże ludzi wierzyła kiedyś, że siły zbrojne są zdolne do wszelkiego rodzaju odrażających czynów, ale dziś zawierzą im każdą misję. Szerokie lekceważenie zagadnień wojskowych jest także krótkowzroczne i nieskuteczne. Obecnie jest ono szczególnie widoczne w politycznym spektrum lewicy i Zielonych, którzy przestrzegają przed zabieraniem im, ich tematów tabu. W rezultacie, ludzie ci odbierają sobie prawo głosu w sprawach rozwoju i rozmieszczenia sił zbrojnych. Potrzeba bardziej wyważonego i odpowiedzialnego podejścia do spraw militarnych, które uwzględniać powinno także dobrze uzasadnioną krytykę.

Co powinno stać się z Bundeswehrą?

Przez wiele lat, polityce bezpieczeństwa Niemiec brakowało demokratycznego podejścia. Innymi słowy, od kiedy konflikt zachodnio-wschodni dobiegł końca, a Ministrami Obrony byli zarówno Volker Rühe, jak i Rudolf Scharping, unikano szeroko zakrojonej debaty pozwalającej osiągnąć porozumienie co do roli, możliwości i ograniczeń naszych sił zbrojnych, w kontekście polityki obronnej jak i zagranicznej.

Rozległy raport dotyczący reformy Bundeswehry zaprezentowany przez Komisję Weizsäckera został szybko wyłączony z dyskusji. Propozycje Partii Zielonych co do przyszłości Bundeswehry zostały dobrze przyjęte przez naukowców zajmujących się możliwościami pokojowego współistnienia i otwartych przywódców wojskowych, ale trafiły w próżnię, jeśli chodzi o koalicję. Ani establishment polityczny, ani ogół społeczeństwa, nie podjęły zaleceń zawartych w „Przesłaniu Pokoju” biskupów katolickich, a także w Memorandum Kościoła Ewangelickiego, według których, należy dążyć do porozumienia w sprawie etyki pokoju. Większość organizacji propagujących pokój pozostała przy swoich podstawowych anty-militarnych stanowiskach, nie mając ochoty włączyć się w debatę nad przyszłością naszych sił zbrojnych. Pytania o bezpieczeństwo Niemiec były jedynie indywidualnie rozpatrywane w formie odgórnych decyzji. Jednakże, po 11 września, liczba problemów wymagających tego typu decyzji znacznie wzrosła.

Biorąc pod uwagę, że dotychczasowa reforma Bundeswehry do niczego nie prowadzi, że modele postępowania uległy zmianie po 11 września oraz, że Rząd Federalny ogłosił zwiększoną odpowiedzialność globalną Niemiec, publiczna debata nad strategicznymi celami polityki zagranicznej oraz polityki bezpieczeństwa jest nie cierpiącą zwłoki koniecznością.

Odpowiedzi na nieograniczony terror same stają się coraz bardziej nieograniczone (tj. jeśli chodzi o nasze rozumienie zagadnienia obrony, strefy prowadzenia działań oraz sposoby rozlokowywania sił), a podział pomiędzy Stanami Zjednoczonymi, i ich sprzymierzeńcami coraz bardziej się powiększa. Istnieje więc coraz więcej powodów aby zastanowić się nad sposobami i środkami wspierania bezpieczeństwa w Europie, rozwojem polityki obronnej, nad wszystkimi aspektami zbiorowej oraz prewencyjnej polityki obronnej na szeroką skalę, a także nad nowymi inicjatywami kontroli zbrojeń i rozbrojenia. Ponadto, musimy jasno sprecyzować nie tylko cele, ale także ograniczenia, niemieckiej polityki zagranicznej i polityki bezpieczeństwa.

Wszyscy, których interesują wysiłki podejmowane przez Niemcy w celu promowania pokoju, powinni wziąć udział i poprzeć tą kluczową debatę. Tylko wtedy, propozycje reformy Bundeswehry popierające rozwój jednolitej na świecie polityki wewnętrznej będą miały jakiekolwiek szanse trafić na żyzny grunt.

Partia pokojowa, nawet kiedy zaczynają się kłopoty

Ci, którzy krytykują działania Rządu Federalnego i Zielonych nazywają siebie “przeciwnikami” wojny, a swoich politycznych adwersarzy, przez implikację, jej “zwolennikami”. Ale o tym, czy ktoś jest naprawdę anty-wojenny, czy też pro-pokojowy, nie świadczy ilość składanych deklaracji, ale faktycznie podejmowane działania, rola odgrywana w pracy nad rozwijaniem środków pozwalających zapobiegać wojnom i rozległemu stosowaniu siły i przyczyniających się do ich szybszego zakończenia. Cele takie można osiągnąć poprzez uczestnictwo w operacjach podczas danego kryzysu oraz rozwijanie możliwości zapobiegania kryzysom, poprzez kontrolę zbrojeń i proces rozbrojeniowy, poprzez budowanie struktur dla propagowania praw człowieka i demokracji, poprzez środki zwalczające ubóstwo, międzynarodową politykę ochrony środowiska, nadanie stosunkom międzynarodowym ram prawnych, dialog między-kulturowy oraz wysiłki wzmocnienia ONZ i OBWE.

Niemiecka polityka zagraniczna, z Zielonym ministrem u steru, od 1999r. prowadzi szczególnie skuteczne działania mające na celu zapobieganie rozprzestrzenianiu się konfliktów na Bałkanach. Przykładem takich działań może być: inicjacja Planu Pokojowego oraz Paktu Stabilizacyjnego dla Kosowa; poparcie udzielone demokratycznej opozycji przeciw Miloszewiczowi, co w dużej mierze przyczyniło się do pokojowej rewolucji, jaka miała miejsce w październiku w Belgradzie; zapobieganie powstawaniu kryzysów w południowej Serbii i Macedonii. Macedonia dawno pogrążyłaby się już w gwałtownej wojnie domowej, gdyby nie stosunkowo wczesna, spójna i zdecydowana interwencja „wspólnoty państw”, przy przewodnictwie UE i poparciu NATO oraz OBWE. Pomimo wszystkich niedociągnięć, Macedonia stanowi dobry przykład sztuki zapobiegania konfliktom.

Niemiecka pomoc dla operacji Trwała Wolność ogranicza się do monitorowania szlaków żeglugowych, zaangażowania około 100 specjalnie wyszkolonych żołnierzy do bezpośredniej walki z terrorystami z Al Kaidy w Afganistanie oraz zapewnienia wsparcia logistycznego. Loty transportowe, w których skład wchodziło do trzech samolotów typu Transall latających codziennie do Turcji, od 26 listopada 2001r., zostały wstrzymane 10 stycznia 2002r. Jednostki specjalnie wyszkolone w zakresie broni typu A, B i C, obecnie uczestniczące w ćwiczeniach w Kuwejcie, mogą zostać zaangażowane jedynie do operacji anty-terrorystycznych oraz pomocy ofiarom klęsk, ale nie do jakiegokolwiek ataku na Irak.

Republika Federalna Niemiec jest także w dużej mierze zaangażowana w międzynarodowe wysiłki mające na celu położenie kresu chaosowi powstałemu w wyniku 23 lat wojny w Afganistanie. Pierwsze inicjatywy odnoszące się do sytuacji w Afganistanie po obaleniu Talibów zostały zainicjowane w Berlinie. Nie przypadkowo cztery kluczowe konferencje w sprawie Afganistanu odbyły się w Niemczech: konferencja w rezydencji Petersberg pod Bonn, spotkanie Afgańskiej Grupy Wsparcia, konferencja z udziałem przedstawicieli społeczeństwa afgańskiego, oraz ostanie spotkanie, podczas którego przedyskutowano plany dotyczące powołania i organizacji afgańskiej policji. Ambasada niemiecka w Kabulu koncentruje swoje wysiłki na zagadnieniach związanych z edukacją, kobietami i społeczeństwem obywatelskim, a w szczególności na działaniach związanych z rozminowywaniem. Po pięciu latach zakazu uczęszczania do szkoły, około 10 tysięcy dziewcząt afgańskich znowu pobiera nauki w 15 szkołach w Kabulu, które ponownie otwarto, dzięki niemieckiej pomocy. Rząd Federalny Niemiec przewodniczy wysiłkom odbudowywania afgańskiej policji i przeznaczył na ten cel dziesięć milionów Euro. Jest to najważniejsze ze wszystkich zadań.

Republika Federalna Niemiec podtrzymuje trwałą solidarność ze Stanami Zjednoczonymi, ale w żadnym wypadku nie jest to solidarność bezwarunkowa.

Zgodnie z umową koalicyjną, bez opóźnień rozpoczęto prace nad rozwojem infrastruktury pozwalającej rozwiązywać konflikty o charakterze cywilnym. Na prace te składały się między innymi: zapewnienie więcej środków umożliwiających zapobieganie kryzysom, w kontekście rozwoju, współpracy oraz propagowania Pokojowej Służby Cywilnej, przeszkolenie cywilnych specjalistów dla misji pokojowych ONZ oraz OBWE, ustanowienie Federalnej Fundacji na rzecz Badań nad Pokojowym Współistnieniem oraz ciągłe propagowanie projektów zapobiegania kryzysom.

Rząd Federalny oraz rządy innych krajów wykonują godne naśladowania działania mające na celu pomoc w umacnianiu międzynarodowych misji policyjnych (CIVPOL), które to misje odgrywają strategiczną rolę w skutecznej konsolidacji pokoju oraz demilitaryzacji. Rząd Federalny, we współpracy w szczególności z krajami skandynawskimi, bardzo aktywnie uczestniczył w działaniach OBWE oraz UE propagujących nowe możliwości działań cywilnych podejmowanych w celu rozwiązywania kryzysów. W ramach Europejskiej Polityki Bezpieczeństwa i Obrony (ESDP), szybciej niż filar militarny, najprawdopodobniej pojawią się elementy cywilnego zarządzania kryzysowego (policja, pomoc sądowa i administracyjna). Gabinet Federalny przyjął ostatnio dwie ustawy zakładające współpracę z przyszłym Międzynarodowym Trybunałem Kryminalnym. To jedynie parę przykładów ilustrujących zaangażowanie frakcji Czerwono-Zielonej w działania pokojowe.

Zdajemy sobie sprawę, że środki dotychczas podjęte przyczyniły się do postępów w skutecznym zapobieganiu kryzysom. Jednakże, zdajemy sobie także sprawę z negatywnych skutków niektórych decyzji dotyczących eksportu broni oraz pożyczek gwarantowanych przez rząd, które zostały przyjęte pomimo sprzeciwu Zielonych oraz równie negatywnych skutków tymczasowego wrażenia, że bezwarunkowo identyfikujemy się z amerykańską polityką siły. Rozbieżność pomiędzy możliwościami militarnej reakcji na sytuacje kryzysowe, a możliwościami cywilnych środków zapobiegawczych jest nadal znaczna, pomimo faktu, że różnica pomiędzy wydatkami na cele militarne i cywilne w obszarach kryzysowych, takich jak Macedonia i Afganistan, staje się coraz mniejsza. Rząd Federalny przeznaczył 153 miliony Euro na ISAF oraz operację Trwała Wolność w 2002r.; na rekonstrukcję 80 milionów, na pomoc policji 10 milionów, a na pomoc humanitarną 51 milionów, w 2001r.

Ale w porównaniu z poziomami z 1998r. oraz sumami, jakie przeznaczyły inne kraje, kwoty te stanowią wyraźny punkt zwrotny, jeśli chodzi o zapobieganie konfliktom. Zmiana ta została w dużym stopniu osiągnięta dzięki Zielonym z Berlina. Fakt, że ogół społeczeństwa, dostrzegając jedynie aspekt militarny, nie zauważa tego rzeczywistego postępu i, że w kręgach anty-wojennych jest on potępiany, lub arogancko wyszydzany, jako pomoc „dająca alibi”, nie zmniejsza jego prawdziwej wartości.

Pozytywna reakcja na wysiłki Zielonych, szczególnie jeśli chodzi o ludzi zaangażowanych w prace pokojowe w regionach kryzysowych oraz organizacje międzynarodowe i pozarządowe, jest dowodem na to, że zmierzamy w dobrym kierunku.

W przeciągu następnych paru miesięcy SOJUSZ90/ZIELONI będzie w stanie utrzymać swoją pozycję jedynie dzięki wierze we własne siły, solidarności oraz wiarygodności. Wątpliwości i oznaki rozczarowania, wyrażane przez niektórych (byłych) zwolenników Zielonych, szczególnie jeśli chodzi o tożsamość partii w odniesieniu do zagadnień wojny i pokoju, muszą być potraktowane poważnie i dokładnie przeanalizowane. Musimy wziąć pod uwagę nowe wyzwania pokojowe oraz zakres działań na całej szerokości niemieckiej polityki zagranicznej, która powstała przecież przy pomocy Zielonych. Czyniąc to musimy wypośrodkować pomiędzy osiągnięciami, kompromisami oraz mankamentami.

Chodzi mi o to, że SOJUSZ90/ZIELONI mają powody do tego by wierzyć we własne siły. W ciężkich warunkach skomplikowanych kryzysów i wielostronnych polityk, wraz ze swoim ministrem spraw zagranicznych, reprezentują oni aktywną anty-wojenną i pro-pokojową politykę, zarówno w Europie, jak i wraz z nią. Zadanie formowania Europy, która byłby upoważniona do utrzymywania pokoju, wymaga poparcia Zielonych w wypełnianiu tej odpowiedzialnej roli.

Dalsze informacje:

Winfried Nachtwei, MdB, Deutscher Bundestag, 11011 Berlin, Tel. 030-227-72567, Fax 030/227-76016; e-mail winfried.nachtwei@bundestag.de; www.nachtwei.de

Strona Partii Zielonych w Niemczech: http://www.gruene.de

Informacje