O godzinie 13 na Placu Zamkowym przy wieży widokowej zaczęli się gromadzić przedstawiciele mniejszości seksualnych, organizacji gejowsko-lesbijskich i feministycznych. Byliśmy tam także my – Zieloni. O 13:10 przykrym akcentem było aresztowanie drag queen DARUMY (znanego artysty) przez stołeczną policję, gdy ten pokazał się publicznie w stroju policjanta.

Ale pomimo tych problemów o godzinie 13:30 Parada jednak ruszyła i nie zatrzymywała się nigdzie, aż do budynku Sejmu. Parada była niewątpliwie sukcesem społeczności LGBT. Była to największa parada 1-majowa w Warszawie (większa niż pochody lewicy) Przez wielu przechodniów została odebrana jak karnawał w Rio.

Było ok. 3,5 tys uczestników. Wyglądało to całkiem atrakcyjnie, bo było pstrokato a tęczowe flagi i zielone transparenty robiły swoje – poprawiały nastrój. Drag-queen śpiewały znane piosenki a nie krzyczały np.: STOP WOJNIE, co pozytywnie nastrajało zmęczonych już tego dnia policjantów. Znacznie więcej niż demonstrantów było ciekawskich przechodniów, i nawet policjanci czuli się trochę dziwnie, gdy kilka drag queen zaczęło śpiewać na platformie, która akurat przejeżdżała przez Aleje Jerozolimskie.

Sporo przechodniów (podejrzewam, że przypadkowych) ruszyło za paradą, aby obejrzeć o co tak właściwie chodzi? Byli też uczestnicy innych demonstracji (np. koordynator STOP WOJNIE). Niespodzianką dla uczestników była wizyta sporej reprezentacji partii Zielonych niemieckich z Berlina (w większości znanych nam z wcześniejszych spotkań) oraz Grupy Referendalnej Zieloni , razem zachęcaliśmy do głosowania na Unią Europejską w zbliżającym się referendum. Rozdaliśmy mnóstwo ulotek.

Z naszej strony udział wzięli najbardziej aktywni w stolicy ludzie czyli: niżej podpisany Jacek Adler, Łukasz Pałucki (Santi), Magda Mosiewicz, Szymon Sieniarski oraz Darek Szwed ( w kolejności alfabetycznej). Nie było żadnych oficjalnych przedstawicieli polskiej lewicy – co jest też niespodzianką.

Kiedy Parada dotarła pod sejm, główny organizator wygłosił przemówienie. O dziwo – Nie pojawił się żaden poseł! Widać SLD już nie tak ochoczo do gejów wychodzi i pomimo, że członek SLD Robert Biedroń próbował ratować honor lewicy widokiem Wandy Nowickiej i przybyłej z parlamentu europejskiego – Joke Swiebel (niemiecka socjaldemokratka), ale chyba nie odniosło to efektu, bo z tłumu padło kilka zwrotów w stylu: Precz z komuną! Potem był happening – teatralny, zresztą bardzo fajny i śmieszny i się ludzie rozeszli. Po wszystkim, szefowie różnych organizacji gej/les i politycy spotkali się w siedzibie stowarzyszenia Lambda Warszawa. Było także sporo gości z zagranicy (najszerzej reprezentowana była frakcja ZIELONYCH)

warszawa@zieloni.org.pl

Informacje