logo Zielonego info
Z ostatniej chwili:

Dzika historia

Jak donosi katowdzikicki dodatek Gazety Wyborczej, 16 października na spotkaniu z potencjalnymi wyborcami z dzielnic Panewniki i Ligota kandydat na prezydenta miasta, p. Marcin Krupa (obecnie wiceprezydent, zatem osoba dość dobrze zorientowana w działaniach Urzędu Miasta Katowice), podjął między innymi kwestię pojawiających się w Ligocie dzików.


– Lochy potrafią się kocić trzy razy do roku. Jest już jednak decyzja dotycząca odstrzału. Liczba dzików zostanie zredukowana – powiedział Krupa.

Dla dzików nie jest to najlepsza wiadomość, natomiast mieszkańcy obawiający się spotkania z agresywnym dzikiem na osiedlowej alejce zapewne odetchnęli z ulgą. Jednak czy powinni?

Dzik mniej dziki

Katowickie dziki zaznaczają swoją obecność na terenie południowych dzielnic miasta już od dobrych kilku lat. Im ich więcej, tym szybciej ilość alarmistycznych w tonie artykułów i wpisów na ich temat w prasie i Internecie zaczyna rosnąć. Wprawdzie dotąd nie doszło do tragicznych w skutkach ataków na mieszkańców, ale nie przeszkadza to zarówno dziennikarzom, jak i przeciętnym internautom pisać o „ataku dzików”, „armii dzików” (w liczbie 15 sztuk), opisywać napaści rabunkowe na spokojnie wracających z zakupów przechodniów czy ataki na zwierzęta domowe na terenach zielonych, gdzie jeszcze dziesięć czy dwadzieścia lat temu dzieci, dorośli i psy harcowali swobodnie, a dzika mógł napotkać co najwyżej leśniczy gdzieś w głębi lasu. Jest i druga strona medalu – ligockie dziki doczekały się w tym roku własnego profilu w serwisie Facebook. Na stronie „Dziki z Ligoty” znajdziemy zdjęcia, filmiki i komentarze (zazwyczaj zabawne) dotyczące grasujących po osiedlu dziczych stad.

Katowice to oczywiście nie jedyne miasto na Śląsku czy w Polsce narażone na skutki wizyt tych – bądź co bądź – dzikich, dużych i budzących przynajmniej respekt zwierząt. Obecnie prawie każde miasto położone w okolicach dużych kompleksów leśnych ma problem z dzikami na ulicach. Ich stadka poczynają sobie coraz śmielej i w Trójmieście, i na Śląsku, i w Warszawie czy Poznaniu. Dziki w popularnym nadmorskim kurorcie, czyli w Krynicy Morskiej, stanowią wątpliwą „atrakcję” już od wczesnych lat dziewięćdziesiątych. Można by je zatem sklasyfikować jako forpocztę powolnej inwazji dużych zwierząt leśnych na tereny miejskie w Polsce – w ślad za nimi idą kuny, lisy, gdzieniegdzie także sarny, jelenie czy łosie.

Czy jednak naprawdę można mówić o inwazji dzikiej – nomen omen – zwierzyny na nasze osiedla? Mieszkańcy śląskich gmin, wspominający, jak to przed kilkunastu czy kilkudziesięciu laty bawili się na łąkach u granic miast czy w lasach zakładanych w ramach rewitalizacji na nieużytkach pokopalnianych, są przekonani, że tak. W ich świadomości zwierzęta powinny trzymać się z dala od ludzkich siedzib i unikać kontaktu, nie zaś przychodzić do miasta. I pewnie mieliby rację, gdyby nie to, że… Jej nie mają.

Dzik jest miejski

Wystarczy spojrzeć na to, jak zmieniały się mapy wielkich miast w ostatnich dwóch dekadach. Za czasów PRL-u na danych nieużytkach budowały się wielkie zakłady przemysłowe, których hałas mógł odstraszać potencjalnych dzikich lokatorów. Współcześnie zaś na obrzeża miast ucieka klasa średnia – dojrzała lub tylko aspirująca – w poszukiwaniu wyższego standardu życia za niższą cenę od metra kwadratowego powierzchni w stanie surowym. Cenne są także spokój, cisza, kontakt z naturą. Niestety natura ma na ten kontakt najwyraźniej nieco inne zapatrywania niż my. Zwłaszcza że to miasto – uwalniając kolejne tereny zielone i leśne i wydając zgodę na przeznaczenie ich pod budownictwo mieszkaniowe – wchodzi w naturę i zagarnia coraz to nowsze jej przestrzenie. Deweloperzy będą hałasować przez jakiś czas, ale w końcu ich ciężkie maszyny odjadą z placu budowy. Na miejscu pozostaną nowiutkie, czasem nawet grodzone osiedla, często bez drogi dojazdowej do centrum, i grupa pierwotnych, a nie – jak lubimy myśleć – dzikich lokatorów, którzy będą mieli teraz do wyboru albo dostosować się do nowych warunków, albo zginąć. A że dziki nie należą do mało inteligentnych zwierząt, dość szybko znajdą ścieżki prowadzące do śmietników, na działki, czy wreszcie tam, gdzie dobrzy ludzie zwykle zostawiają gołąbkom i innym ptaszkom chleb, którego szkoda zmarnować. Dzik dziki zamienia się zatem w dzika miejskiego.

Oczywiście nie znaczy to, że staje się jednocześnie zwierzęciem udomowionym. Nie, i mieszkańcy Ligoty, którzy zapewne cieszą się z obietnicy odstrzeliwania dzików, mają ku temu powody. Dziki, jak zresztą przypomina nam oficjalny portal Urzędu Miasta, nie są skłonne atakować człowieka jako pierwsze. Jednak ich obecność na drogach osiedlowych oraz trasach dojazdu do centrum może powodować niebezpieczeństwo. Realnie groźna może być locha z młodymi, jeśli uzna, że człowiek próbuje skrzywdzić jej warchlaka. Do kolizji dochodzi też na linii właściciele psów – dziki. Spuszczenie psa ze smyczy albo nawet puszczenie go na luźnej lince w terenie, który dziki traktują jak swój, może być dla psa groźne. Inna kwestia to dziki buszujące w koszach na śmieci, altankach śmietnikowych, ryjące trawniki czy ogródki, działkowe czy nie. Pamiętajmy jednak, że wszystkie te dzikie harce odbywają się na terenach, na których dziki żyły od zawsze – a to my jesteśmy na nich nowi.

Warchlakowi nikt nie da rady?

Wróćmy jednak do wypowiedzi p. Marcina Krupy, który deklaruje, że niebezpieczne dziki zostaną odstrzelone. Nie jest to bynajmniej żadne novum na skalę miasta. Dziki już się w Katowicach – a dokładniej w lasach wchodzących w obręb czterech nadleśnictw w okolicy południa Katowic – odstrzeliwuje, i to w dużych ilościach, przekraczających zwykle pięćset sztuk. Miasto (a konkretnie Wydział Zarządzania Kryzysowego Urzędu Miasta Katowice) dotuje odstrzał oraz przeznacza środki na wysypywanie zimą pasów zaporowych z kukurydzy, które w założeniu mają powstrzymywać dziki przed poszukiwaniem pożywienia w mieście. Kupowane są także środki chemiczne, które mają dziki wabić do lasu, a inne – odstręczać od wchodzenia na osiedla. Przez pewien czas (począwszy do 2008 roku) prowadzony był także odłów dzików – uśpione zwierzęta były wywożone do nadleśnictwa Dulowa na granicy z województwem małopolskim. Jednak ilość odłowionych żywych dzików nie przekraczała zwykle pięćdziesięciu sztuk.

Inne miasta stosują podobne skombinowane strategie – odstrzał, odłów, odpędzanie. Jednak dziki jak wracały na ulice, tak wracają. I można mieć pewność, że niezależnie od ilości wydanych na kukurydzę i odstrzał pieniędzy z miejskiej kasy, nie pozbędziemy się ich tak łatwo. Gdyż – jak wyżej – to my zawłaszczamy ich tereny i powodujemy nieodwracalne przekształcenia ich środowiska życia. Dziki nie przychodzą do miast, one w nich są. Często zabudowa oraz drogi odcinają je od możliwości powrotu do lasów i ich kolejne pokolenia dorastają w niewielkich obszarach niezagospodarowanych w obrębie osiedli – w zaroślach, nad brzegami stawów, w zapuszczonych parkach. Te można jedynie wywozić czy przepędzać – odstrzał redukcyjny nie wchodzi przecież w grę w terenie zabudowanym. Poza tym odstrzał przy jednoczesnym dokarmianiu dzików na terenie nadleśnictw – jak można wnioskować z tego, że pomimo powtarzania tej procedury rok w rok dziki w Ligocie doczekały się własnego profilu na FB – nie zdaje bynajmniej rezultatu.

Jedyną metodą, aby ograniczyć niebezpieczne spotkania z dzikami i aby akcje wywozu czy płoszenia zwierząt przyniosły skutek, jest… Nauczyć się z tymi zwierzętami koegzystować. Przede wszystkim zastosować się do zamieszczonych na stronie Urzędu Miejskiego wskazówek dotyczących postępowania w przypadku spotkania z dzikami. Po drugie – uświadamiać wszystkich miłośników dokarmiania zwierząt, że przyzwyczajając je do łatwo dostępnego pożywienia w mieście, czynimy im i sobie krzywdę. Zderzenie dzika z samochodem jest niebezpieczne dla obu stron. Postarajmy się też – niezależnie od tego, kto zostanie nowym prezydentem miasta – naciskać zarówno na władze miejskie, jak i na spółdzielnie mieszkaniowe, aby dbały o zabezpieczenie śmietników w altanach i na alejkach osiedlowych. Dla dzika nawet betonowy kosz może nie być wyzwaniem, jeśli wyczuje w nim coś smacznego. Dopiero likwidacja darmowej stołówki może sprawić, że dziki z Ligoty poszukają sobie innego, spokojniejszego miejsca zamieszkania. A wtedy i one, i my będziemy mogli odetchnąć z ulgą. Do czasu, gdy ktoś nie wpadnie na pomysł stawiania kolejnych osiedli tuż pod lasem, oczywiście.

Wykorzystane materiały
Dziki miejskie na Śląsku:

2014
http://katowice.gazeta.pl/katowice/1,35063,16847127,Zaczyna_sie_wielkie_polowanie_na_dziki_i_lisy__Potrwa.html
http://m.katowice.gazeta.pl/katowice/1,106509,16811942,Marcin_Krupa_obiecuje_w_Ligocie_zrobic_porzadek_z.html
http://rudaslaska.com.pl/i,dziki-problem-czesto-sami-jestesmy-winni,200274,1026278.html
http://katowiceiokolice.blogspot.com/2014/06/dziki-z-ligoty-maja-swoj-fanpage.html
2013
http://www.dziennikzachodni.pl/artykul/913007,dziki-w-katowicach-atakuja-ludzi-na-osiedlu-list-zdjecia-internauty,id,t.html?cookie=1
2012
http://otoportier.blogspot.com/2012/09/dziki-w-katowicach-odpowiedz-urzedu.html
2010
http://www.siberianhusky24s.fora.pl/archiwum-tematow,15/katowice-ligota-panewniki-lasy-uwaga-dziki,2173.html
2008
http://www.tvn24.pl/kontakt,9/uwaga-na-dziki-w-katowicach,55879.html
http://www.mmsilesia.pl/240705/koniec-problemu-dzikow-w-katowicach
http://bip.um.katowice.pl/index.php?s=16&r=&id=1164

Dziki w Polsce:
2014
http://nowosci.com.pl/205537,Dzik-jest-dziki-dzik-jest-zly-trzeba-sie-go-pozbyc.html
2013
http://www.gazetalubuska.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20130731/POWIAT16/130739874
http://www.elblag.net/artykuly/dziki-wyrzadzaja-szkody-na-osiedlu-nad-jarem-video,6998.htm
http://www.trojmiasto.pl/wiadomosci/Dziki-w-miescie-Strzelac-czy-przeganiac-n69060.html
2012
http://www.echolubonia.pl/informacje/jak_wystraszyc/jak_wystraszyc.htm
http://www.e-kg.pl/news/4-wydarzenia/10109-dziki-problem.html
http://www.ekologia.pl/srodowisko/przyroda/dzik-bliskie-spotkanie,11439,2.html
2011
http://www.gazetakaszubska.pl/20789/dziki-z-miasta-jada-na-kaszubska-wies-na-wczasy
2009
http://zdrowiewkrakowie.pl/artykul/dziki.to.juz.nie.goscie.ale.mieszkancy.krakowa

Skomentuj

Zdjęcia, grafiki i teksty (CC BY-SA 3.0 PL) Zielone Info 2013, lub zostały wykorzystane za zgodą.