Vandana Shiva



Biologia przeciw bezrobociu


Wywiad z Vandana Shiva, indyjska eko-pionerka i fizyk


Wywiad przeprowadzili Gabriela Augenstein i Ralf Bürglin z Natur Kost.

Natur Kost: Walczy Pani przeciw potędze koncernów agrarnych. Co Pani im zarzuca ?

Vandana Shiva: Narzucają konsumentom sposoby odżywiania się. Nazywam to TOTALITARYZM SPOŻYWCZY lub wręcz ŻYWNOŚCIOWY FASZYZM. To, czego w zasadzie konsumenci chcą, jest blokowane przez ustawy – o higienie, o zdrowiu, ustawy o własności ziemi. Tego typu ograniczenia zabierają społeczeństwu wolność.



NK: W jaki sposób można ten proces zatrzymać ?



VS: Widzę, jak rozwijają się nowe trendy. Tysiące rolników kończą z uzależnieniem od chemii. Miliony konsumentów mówią: NIE! – ponieważ rozpoznają, że duże firmy nie są już w stanie oferować im treściwych i zdrowych artykułów spożywczych. I to jest początek pewnego fenomenu, którego nie da się już powstrzymać. Ponieważ jest to fenomen życia, fenomen żyjącej ekonomii która wyłamuje się z zamierającej samounicestwiającej się gospodarki.



NK: Jak jest Pani prognoza ?



VS: Sądzę, że ta konkurencja dotarła do takiego poziomu, że w jakimś sensie, nie może być już intensywniejsza. Poruszamy się teraz w kierunku: hurra „Demokracja żywieniowa” , precz z „Żywieniową dyktaturą” – a to mianowicie przez cywilne nieposłuszeństwo. Gandhi mówił: „niesprawiedliwe Prawo nie musi być przestrzegane, ponieważ wobec niemoralności i niesprawiedliwości zobowiązani jesteśmy, sytuację społeczeństwa poprawiać”. Dlatego odmawiamy współpracy – pokojowo, radośnie i alternatywnie.



NK: Jak pani sądzi, co Pani możne tutaj w Europie wskórać ?



VS: Dwie rzeczy mnie inspirują. Po pierwsze: chęć wspierania duchowego. Jesteśmy teraz w fazie, w której musimy pojąć, że wszyscy jesteśmy członkami „wspólnoty jednego świata”. Postrzegam to jako mój obowiązek – również w Europie na rzecz tego „jednego świata” pracować, tak jak to robię w Indiach.



NK: A drugi motyw Pani przyjazdu ?



VS: Motywuje mnie fakt, że Europa aktualnie pracuje już konkretnie nad alternatywami. Dokładnie tego również próbujemy, dlatego chcę brać w tym udział u Hansa [uwaga autora: w języku angielskim „Hans” to przezwisko używane ogólnie w odniesieniu do Niemca] i powiedzieć mu: „Nie miej wątpliwości, jesteś na właściwej drodze. Droga którą ty zmierzasz, podążamy również my na Południu: wszyscy pracujemy dla rolnictwa biologicznego, jakości żywności i różnorodności rodzajów.



NK: Jak przechodzi Pani obok żywności genetycznie modyfikowanej ?



VS: Pracowałam w Orissa miejscu gdzie ofiary huraganu mówiły mi: ”Nie chcemy jeść tej papki”. Była to mieszanka kukurydzy z soją – genetycznie zmienione.

Ludzie byli bliscy śmierci głodowej, a mimo to wytrzymywali i mówili: „Tego nie będziemy jedli”. W Delhi nasze lobby „genetyczne” poprzez manipulacje doprowadziło do ogłoszenia, że nasz tradycyjny olej z gorczycy jest zły, aby bezpośrednio potem zalać rynek olejem z genetycznie modyfikowanej soi. Kobiety ze slumsów przychodziły do mnie i mówiły: „Nasze dzieci nie mogą spać, są głodne. Chcą oleju z gorczycy, chcą z powrotem czuć smak który znają i do którego są przyzwyczajeni”. I ja mówię państwu: To jest prawo tych ludzi, obstawać przy jakości i kulturowej tożsamości”



NK: Niemcy ubożeją, wielu tym dotkniętych wychodzi z założenia, że „Zdrowa żywność” jest poza ich finansowym zasięgiem…

VS: Po pierwsze „zdrowa żywność” wydaje się być droga ponieważ, przemysłowe chemiczne-artykuły spożywcze są tak bardzo subwencjonowane. Wszakże nie chodzi o tanie jedzenie a o jedzenie oszukane („not cheap food, but cheating food“). Cena jest fałszywa, ponieważ ciężar wysokich kosztów spada na społeczeństwo a skutki ponosi środowisko i nasze zdrowie.



NK: Tak więc tylko krótkoterminowo ludzie wychodzą taniej…



VS: Nawet nie to. Jeśli spożywasz chemiczną żywność nigdy nie będziesz się czuł syty. A ponieważ nigdy nie jesteś najedzony, jesz coraz więcej tego „taniego jedzenia”. W końcu okazuje się, że dziennie na „tanie jedzenie” wydajesz więcej niż jakbyś wydał spożywając w ciągu dnia trzy wysokowartościowe posiłki. To jest jak uzależnienie.



NK: Ale wielu czuje się bezsilnymi…



VS: Dotarliśmy do punktu w którym problemom tym nie możemy przypatrywać się już jedynie jako konsumenci. Konsumujący obywatel musi widzieć siebie jako koproducenta dla produkującego żywność rolnika. Koproducenta dlatego, że poprzez „akt spożywania” aktywnie kształtuje system agrarny. Chociaż obywatel jest ostatnim ogniwem łańcucha pokarmowego, to poprzez wybór artykułów spożywczych może określać system upraw. W zależności od tego czy jemy chleb razowy czy pszenny, decydujemy o tym czy przetrwa producent mąki razowej czy pszennej.



NK: Wierzy Pani, że tłum rozumie te zależności ?

VK: To jest dokładnie punkt, dlaczego instytucje – czasopisma typu „Gruby przemiał i ziarna” (org. Schrot&Korn) są potrzebne, właśnie po to aby takie informacje trafiły „pod strzechy”.



NK: A problem bezrobocia ?



VK: Musimy odświeżyć ideę zdrowego rolnictwa jako rozwiązania kwestii bezrobocia. Chemiczny system agrarny to system niszczący pracę. Nawozy i pestycydy, które nie dość, że niszczą naszą planetę to jeszcze uczyniły pracownika zbędnym. Musimy powrócić do prawdziwego łańcucha pokarmowego i wytwarzać żywność dobrej jakości. A tym samym rozwiąże się problem bezrobocia.



NK: Pani Shiva, skąd właściwie ma Pani w sobie tyle energii ?



VS: Po pierwsze z niezastanawiania się. Oczywiście myślę dużo, ale nie zastanawiam się: ”O mój Boże, pracujesz zbyt ciężko”. Po prostu się zapominam. Jasne, że już czasami twoje ciało mówi ci: „Zachowaj umiar, wymagam tego. Pauza”. Skąd biorę energię ? Dam wam odpowiedź pewnej 60-letniej Hinduski, która podczas protestu przeciwko firmie kopalnianej była pobita i została ranna, a mimo to nie opuściła terenu kopalni. Zapytałam ją: „Właśnie zostałaś pobita, skąd bierzesz taką siłę stawiać czoła ?” Ona odpowiedziała: „Widzisz tą trawę po której właścnie szłam ? Zdeptałam ją, ale ona natychmiast się podnosi”. Taka zdolność podnoszenia się ciągle i zawsze, daje się wyjaśnić tym, że jest się naprawdę częścią istnienia.

Kariera zbudowana na „krowich plackach”.

Vandana Shiva żyje wielowarstwowym życiem. Studiowała fizykę kwantową, ale w 1982 roku przerwała karierę uniwersytecką aby zaangażować się w ruch ekologiczny – początkowo bez regularnych przychodów. „Krowie placki” z podwórza swojej matki dały początek Bio-Farmie, którą krok po kroku rozbudowała do biorolniczego iinstytutu badawczego. Wynikami swoich badań oraz swoją charyzmą potrafiła skłonić do tej pory 200 tysięcy rolników do zrezygnowania z używania środków chemicznych. Shiva określa siebie jako obywatelkę świata, ale podkreśla, że najszczęśliwsze dla niej są dni spędzane na swojej farmie.

Więcej informacji

• www.vshiva.net

Tłumaczył: Grzegorz Majewski

Redakcja: Łukasz Cieślak

Oryginalny wywiad:

www.naturkost.de/schrotundkorn/2005/200505b2.html

Informacje