logo Zielonego info
Z ostatniej chwili:

Rowerem do pracy?

Zmień rozmiar obrazka

A po pracy jedziemy z zakupami :)

Autor adjęcia: Adam Łaczek

Ten mini poradnik pomoże Wam odpowiedzieć sobie na kilka istotnych pytań.
1. “Mam za daleko.”

Dystans z własnego mieszkania do pracy jest najistotniejszym czynnikiem w codziennych rowerowych dojazdach. Generalnie, im większy jest to dystans, tym więcej rower traci ze swoich atutów.

Wyróżniłbym tutaj następujące przedziały:

  • Poniżej 1 km: Nie wsiadaj na rower, szybciej będziesz na piechotę.
  • 1-5 km: To grzech nie jeździć.
  • 6-10 km: Taki dystans to przyjemność, ale przy gorszej pogodzie trudniej się zmotywować do jazdy.
  • 11-15 km: Musisz lubić jeździć na rowerze, by zmotywować się do dojazdów.
  • Powyżej 15 km: Codzienne dojazdy tracą większość ze swoich zalet. Tylko dla wytrwałych.

Oczywiście podane przedziały są czysto symboliczne i tak naprawdę dużo zależy od atrakcyjności i jakości trasy dojazdu.

Wybierając trasę dojazdu rowerem do pracy, nie warto powielać schematów, jakie używało się, poruszając się samochodem. Takie trasy najczęściej są wydłużone o kilka kilometrów względem tras rowerowych i często zupełnie nieoptymalne dla roweru.

2. “Po drodze nie ma ścieżek rowerowych. Przecież nie będę jeździł Nowohucką!”

Oczywiście ideałem byłaby trasa prowadząca przez same ścieżki rowerowe. Niestety w krakowskich warunkach ten ideał jest w zasadzie trudny do osiągnięcia. Oprócz ścieżek rowerowych, przy planowaniu trasy dojazdu do pracy, warto zwrócić uwagę na mniej uczęszczane ulice, a w szczególności na ulice w strefie Tempo 30 (czyli te z ograniczeniem prędkości do 30 km/h). W najlepszym wypadku może się okazać, że takimi drogami uda Wam się jeździć prawie równolegle do głównych arterii miejskich, a komfort jazdy jest nieporównywalnie lepszy.

Mała uwaga: rowerzysta może korzystać z chodnika dla pieszych w przypadku, gdy brak jest ścieżki rowerowej. Chodnik ma co najmniej dwa metry szerokości, a na drodze dozwolony jest ruch z prędkością większą niż 50 km/h. Dlatego jazda po chodniku dozwolona jest właściwie tylko wzdłuż głównych krakowskich arterii komunikacyjnych, gdzie ograniczenie prędkości to min. 60 km/h.

Do drogi dojazdu do pracy warto adaptować wszelakie parki, a ideałem są bulwary wiślane. Moim zdaniem jest to najlepsza ścieżka rowerowa Krakowa, a przy okazji jedyna przelotowa trasa rowerowa.

Warto również prześledzić inne rowerowe mapy Krakowa:

Tutaj zaś zobaczysz, gdzie w Krakowie rowerzystom wolno jeździć po chodniku.
Ważną informacją jest też mapa z liniami autobusowymi, które podwożą rowery.

3.  “Nie chce siedzieć w przepoconych ciuchach w pracy.”

Prosta rada – przebierać się. Ubrania można wozić w plecaku lub sakwie. Cześć rzeczy można na stałe trzymać w pracy – np. eleganckie buty, a do pracy przyjeżdżać w wygodnym obuwiu sportowym. Do dojazdów przez większość roku nadają się nawet dżinsy. By nie brudzić spodni podczas jazdy, warto zaopatrzyć się w coś do opięcia nogawek (klamerki lub opaski z rzepami). Przydatne są także wszelkie ubrania z “oddychających” tkanin. Ubrania takie zapewniają dobrą wentylację ciała oraz utrzymywanie suchej powierzchni skóry przez odprowadzanie wilgoci na zewnątrz.

Należy też pamiętać, by dostosowywać ubiór do warunków pogodowych. Dobrze ubrany rowerzysta minimalizuje ilość wydzielanego potu. Warto zainwestować w odpowiednie ciuchy na rower (niekoniecznie rowerowe, ale zawsze sportowe) – zwłaszcza, że równie dobrze sprawdzą się podczas pieszych wycieczek czy wypadów na narty. W chłodniejsze dni narzucam polarową bluzę, ale ten element wyposażenia chyba każdy posiada. Przydać się może także jakaś lekka kurtka przeciwdeszczowa i inne nieprzemakalne rzeczy. “Nie ma czegoś takiego, jak zła pogoda na rower, są tylko źle ubrani rowerzyści”.

Zimowy ubiór na rower
Zmień rozmiar obrazka

Autor adjęcia: Adam Łaczek

4.  “Nie stać mnie na kolejny wydatek.”

Regularnie używany rower sam się zwraca – wystarczy policzyć. Minimalny koszt roweru wystarczającego na dojazdy do pracy to 1-1,5 tys. zł. Koszt biletu miesięcznego MPK na wszystkie linie to 94 zł. Dzielimy obie liczby przez siebie i wychodzi nam, że rower zwróci się w tym przypadku po 11-16 miesiącach, co przy regularności dojazdów przez 8 miesięcy w roku daje nam zwrócenie wartości całej inwestycji po ok. 2 latach. Nie zapominajmy, że po 2-letnich dojazdach liniami miejskimi nic materialnego nie zyskujemy, a w drugim przypadku zyskujemy rower (można powiedzieć “darmowy”). Porównanie kosztów roweru z samochodem zostawiam Wam, ale wychodzi jeszcze korzystniej.

5.  “Nie mam kondycji na rower.”

Nie ma czegoś takiego, jak “kondycja na rower”. Możesz nie mieć kondycji na dojazd do pracy ze średnią prędkością 25 km/h, ale z pewnością masz kondycję na średnią rzędu 15 km/h. Tutaj ścigasz się jedynie z samym sobą. Cześć z Was może obawiać się przeziębień nabytych podczas dojazdów w złej pogodzie. Doświadczenie pokazuje dokładnie odwrotną reakcję organizmu: podczas jazdy w trudnych warunkach hartuje się, przez co ciężej jest złapać przeziębienie. Problemy stwarzają dopiero temperatury poniżej -10 stopni.

6.  “Nie mam czasu na rower. Samochodem jestem szybciej.”

Samochodem jest szybciej. Niestety często jedynie przed 7 rano. Korzystając z roweru, jedziesz co prawda wolniej, ale jeśli dobrze opracujesz trasę, to rzadko się zatrzymujesz i nie stoisz w korkach – średnia prędkość dojazdu rowerem jest często wyższa niż samochodu. Porównanie z MPK wypada jeszcze lepiej: z poprzedniego miejsca zamieszkania do pracy dojeżdżałem trzema liniami MPK w 1-1:10 h, rowerem w 40 minut.

7. Zdrowie.

Można przytaczać różne plusy regularnych dojazdów rowerem: aspekt ekonomiczny, ekologiczny czy też lepszy czas dojazdu. Wszystkie one są właściwie nieważne – to, co naprawdę zyskujemy, to zdrowie. Siedzący tryb pracy oraz brak czasu i silnej woli, by ćwiczyć w domu, to problem większości z nas. Rower daje szansę, by wykorzystać ten dotychczas niewykorzystywany czas – od 1 do 3 lat naszego życia, które tracimy na dojazdy do pracy.

8. Sprzęt.

Przy regularnych dojazdach ważny jest sam sprzęt, na którym jeździmy.

  • Rower powinien być połączeniem twoich rowerowych pasji oraz wymagań stawianych przez drogę do pracy. W skrócie chodzi o to, że jeśli nie chcesz w weekendy agresywnie jeździć po okolicznych lasach i wzniesieniach, to z pewnością nie kupuj roweru górskiego. Do weekendowych wycieczek i dojazdów do pracy o wiele lepiej sprawdzi się rower crossowy/trekkingowy/miejski (poprzez inną konstrukcję ramy zyskujemy wyprostowaną sylwetkę, koła i osprzęt są bardziej “miejskie”).
  • Koła – polecam obręcze 28″, oraz w miarę gładkie opony (np. semi-slick, z rowkami zamiast klocków).
  • Przerzutki – optymalnie 18 biegów. Spotykane w niektórych rowerach miejskich 6 biegów na niektóre krakowskie pagórki nie wystarczy.
  • Zapięcie – im droższe, tym lepsze. Najlepiej sprawdzają się tzw. U-locki. Niestety, w Polsce ten element wyposażenia jest moim zdaniem ważniejszy od kasku i nie warto na nim oszczędzać.
  • Kask – mimo że nie jest obowiązkowy, warto go kupić. Należy traktować go jak pasy bezpieczeństwa w samochodzie – niby można bez nich jeździć, ale skutki wypadku mogą być opłakane. Przy wyborze kasku warto zwrócić uwagę na system wentylacji oraz na jego dopasowanie do głowy.
  • Oświetlenie – z pewnością zdarzy się Wam wracać z pracy po zmroku – warto być wtedy dobrze oświetlonym. Opcje są trzy: dynamo, dynamo w piaście, światła na baterie/akumulatory.
  • Błotniki – droga do pracy może być także mokra. Warto pomyśleć o kupnie jakichkolwiek błotników, by nie przyjechać kiedyś brudnym do pracy.
  • Dzwonek – wbrew pozorom może przydać się codziennie – np. do rozpraszania pieszych zgromadzonych na ścieżkach rowerowych.
  • Bagażnik, sakwa, koszyk – jeśli chcecie używać rowerów także do robienia zakupów czy do rodzinnych wypadów poza miasto, warto zaopatrzyć się w którykolwiek z tych wymienionych akcesoriów.

Skomentuj

Zdjęcia, grafiki i teksty (CC BY-SA 3.0 PL) Zielone Info 2013, lub zostały wykorzystane za zgodą.