logo Zielonego info
Z ostatniej chwili:

Prekariat zdobywa świadomość

 

 

Ostatnim mitem, który utrzymuje się w percepcji miłośników gospodarki opartej na wiedzy, jest jednoznacznie pozytywny wpływ przemian technologicznych na jakość miejsc pracy. Nie da się ukryć, że Internet zmienił – w większości przypadków na plus – nasze życie i doprowadził do rozwoju różnego rodzaju usług sieciowych. Dla wysoce wykształconych, gotowych do zmian miejsca zamieszkania osób świat stanąć miał otworem – Richard Florida ukuł nawet termin „klasa kreatywna”, o którą rywalizować miały nowoczesne, globalne metropolie. Po jakimś czasie na światło dzienne zaczęły wychodzić inne, nie tak znowu zachęcające kulisy rewolucyjnego rozkwitu IT. Szybko okazało się, że chęć maksymalizacji zysków przez globalne korporacje nie zmniejszała się tylko z powodu zmiany technologicznej – przykładem mogą być zlokalizowane w Indiach call center tychże korporacji, w których Hinduski i Hindusi nienaganną angielszczyzną udzielają informacji dzwoniącym z Wielkiej Brytanii albo Stanów Zjednoczonych, nie zawsze świadomych, że wykonują rozmowę międzynarodową. Obok wysoko płatnych programistów pojawiły się nisze w rodzaju grających długimi godzinami w gry sieciowe młodych Chińczyków, którzy następnie odsprzedają wykreowane przez siebie wirtualne postaci wraz z pozyskanymi przez nie atrybutami i artefaktami graczom na Zachodzie.

 

W teoriach na temat narodzin „klasy kreatywnej” pominięto jeszcze jedną kwestię – fakt, że osoby z nowo zdobytym bogactwem mają coraz większe zapotrzebowanie na usługi, od sprzątania domów po wizyty w kawiarniach i restauracjach. Warunki pracy oferowane w tego typu zawodach doprowadziły do powstania nowej, znacznie liczniejszej niż kreatywna i równie globalnej jak ona klasy społeczno-ekonomicznej – prekariatu. Pierwsza faza jej rodzenia się opisana została na początku XXI wieku w książce „Za grosze. Pracować i (nie) przeżyć” amerykańskiej publicystyki, Barbary Za grosze pracować i (nie) przeżyćEhrenreich. Zdecydowała się ona na przeprowadzeniu na własnej skórze eksperymentu polegającego na zatrudnianiu się w nisko płatnych zawodach w różnych miejscach Ameryki. Pracowała zatem w restauracjach na Florydzie, sprzątając na obszarze Nowej Anglii i zatrudniając się w sieci supermarketów Wal-Mart w Minnesocie. Bardzo szybko zaczęła zmagać się z problemami, które były i są codziennym doświadczeniem milionów Amerykanek i Amerykanów – brakiem polityki mieszkaniowej, który prowadzi do windowania czynszów i zmusza wielu pracujących ubogich do gnieżdżenia się z rodzinach w pojedynczym pokoju hotelowym albo w przyczepie kempingowej; niedostępnością informacji umożliwiających porównanie ofert płacowych pracodawców; terytorialną ekspansją miast, która w połączeniu z degradacją transportu zbiorowego uzależnia od samochodu; wreszcie dietą, przyczyniającą się do pogorszenia stanu zdrowia, choćby przez powodowanie otyłości.

 

Ehrenreich pokazuje, jak bardzo w ciągu ostatnich lat rozwinął się rynek nisko płatnych, umożliwiających co najwyżej wegetację miejsc pracy. Pokazuje również efekty, jakie praca tego typu wywołuje u zatrudnionych – często, dla utrzymania rodziny, zmuszonych do pracowania na więcej niż jednym etacie. Przemęczenie nie ułatwia aktywności społecznej, w tym walki o swoje prawa w miejscach pracy. Polityka represji wobec osób próbujących podejmować działalność związkową łączy się z udawanym redukowaniem dystansu, mającym być metodą pracodawców w rodzaju Wal-Martu na spacyfikowanie ewentualnego oporu. Są oni bowiem w stanie zaoferować rabaty na zakupy albo dotacje do kosztów dojazdu, ale już nie podwyżkę płac. Dopóki jednak pracy się nie ma, a jedynie o nią stara, żyje się w niepewności, czy złożone w okolicznym sklepie czy restauracji podanie o pracę w ogóle zostanie przejrzane i czy nie trzeba będzie niemal dosłownie obnażać się przed potencjalnym pracodawcą za pomocą testów psychologicznych albo badań moczu na obecność narkotyków w organizmie kandydatki/kandydata.

 

W 2006 roku, kiedy książka wyszła w polskim tłumaczeniu, polska jej recepcja była jeszcze dość powierzchowna. Póki nie doszło do globalnego kryzysu finansowego w dwa lata później, kwestionowanie jednoznacznie pozytywnego wpływu neoliberalnego kapitalizmu na rozwój społeczny pozostawało tematem tabu, a wiara w powstanie zamożnej, rodzimej klasy średniej jako naturalnego efektu transformacji ekonomicznej trzymała się mocno. Z dzisiejszej perspektywy „Za grosze. Pracować i (nie) przeżyć” jawi się niemal jako książka prorocza, zapowiadająca przyszłość, o której na ulicach całego świata mówią dziś Oburzeni. Jeszcze rok temu, kiedy to Izabela Desperak we współpracy z Judytą Śmiałek realizowały w Łodzi projekt Think Tanku Feministycznego „Odzyskać obywatelstwo. Gender i ekonomia opieki”, zjawisko, a nawet sam termin „prekariat” nie był szeroko wykorzystywany w publicznych dyskusjach.

 

Badaczki wzięły pod lupę sytuację w trzecim co do wielkości mieście w Polsce, które nadal nie podniosło się z będącej efektem transformacji ustrojowej deindustrializacji. Badane przez nie młode osoby w wieku od 24 do 35 lat miały za zadanie opowiedzieć o swoich studiach, pracy, zarobkach i życiu. Wyniki okazały się przygnębiające – mimo wysokiego wykształcenia i zdobytych dodatkowo kwalifikacji pensje rzadko przekraczały ponad 2 tysiące złotych, większość osób nadal mniej lub bardziej zależała od wsparcia finansowego rodziców, a część nadal mieszkała razem z nimi. Te lepiej zarabiające mogą odkładać samodzielnie pieniądze na realizowanie swoich pasji, np. podróżowania, o odkładaniu na mieszkanie nie może być jednak mowy. Ci w gorszej sytuacji mimo pracy bądź otrzymywania stypendium miewali problemy z samodzielną realizacją podstawowych wydatków, takich jak czynsz  za mieszkanie, zakup jedzenia czy uiszczanie opłat stałych. Niezależnie od tego, czy wybierali studia pod kątem sytuacji rynkowej, czy też nie, mają problemy ze znalezieniem pracy zgodnej z wykształceniem. Jeśli kontynuują naukę, np. na studiach doktoranckich, wpadają w pułapkę dochodów niewystarczających do wyjazdów na konferencje naukowe.

 

Być może gdyby nie niedawno zakończona kampania wyborcza, o prekariacie w polskich mediach w ogóle nie byłoby mowy. Przez lata rosła ilość osób zatrudnionych na pozakodeksowych umowach o pracę, z ograniczonym lub zgoła żadnym dostępem do takich podstawowych usług socjalnych, jak choćby bezpłatna opieka medyczna. Kolejne rządy ograniczały wydatki i kompetencje Państwowej Inspekcji Pracy, utrudniając jej skuteczną walkę z fikcyjnym samozatrudnieniem czy nieuzasadnionym zatrudnianiem np. na umowy o dzieło zamiast na umowę o pracę. Ścięto wydatki na Fundusz Pracy, co utrudniło osobom pracy poszukującym nabywanie dodatkowych umiejętności, przydatnych w tym procesie. Mniejsza stabilność zatrudnienia oznacza problemy z uzyskaniem zdolności kredytowej i jest jednym z czynników, który przyczynia się do odkładania przez młodych ludzi decyzji o posiadaniu potomstwa. To, a także rosnący deficyt w systemie zabezpieczeń społecznych, stanowią razem największe długofalowe zagrożenie i wyzwanie, jakie stoi przed polskimi rządami w najbliższym czasie. Choć zauważył je minister Michał Boni, który objął patronat nad raportem „Młodzi 2011”, to już w exposé na rozpoczęcie drugiej kadencji Donalda Tuska wątki tzw. umów śmieciowych i sytuacji osób młodych na rynku pracy właściwie się nie pojawiły. W Hiszpanii 40-procentowe bezrobocie wśród młodych oraz podobna, dualistyczna struktura rynku pracy (wysoki odsetek pozakodeksowych umów o pracę) były czynnikami, które przyczyniły się do powstania ruchu „Oburzonych”. Jego polska odnoga nie jest jak na razie równie spektakularna, ale też na chwilę obecną bezrobocie w tej grupie wiekowej jest nadal dwukrotnie niższe niż w Hiszpanii. Pytanie, jak długo utrzyma się ta sytuacja, w obliczu planowanego przez rząd zaciskania pasa oraz potencjalnej drugiej fali kryzysu gospodarczego pozostaje otwarte.

 

Raport Izabeli Desperak oraz Judyty Śmiałek „Młodzi w Łodzi. Prekariat z wyższym wykształceniem” dostępny jest na stronach Think Tanku Feministycznego pod adresem http://www.ekologiasztuka.pl/pdf/f0099prekariat-lodz.pdf

 

Bartłomiej Kozek

 

Skomentuj

Zdjęcia, grafiki i teksty (CC BY-SA 3.0 PL) Zielone Info 2013, lub zostały wykorzystane za zgodą.