logo Zielonego info
Z ostatniej chwili:

Ludzka moralność międzygatunkowa jako najwyższe stadium ewolucji moralności

 

Historia ludzkości pokazuje nam kolejne szczeble tej ewolucji moralności. Dopiero patrząc z perspektywy tysięcy lat widać, jak wiele się zmieniło. Prawa człowieka to wynik wielu przemian, to wysiłek wielu ludzi, podejmujących trud walki o lepsze społeczeństwo. Pomimo tego, że ewolucja moralności widoczna jest z perspektywy czasu, nie zapominajmy, że zmiany dokonują się każdego dnia i to my możemy mieć na nie wpływ.

Najbardziej budujące, na przekór temu, co wielu sądzi, jest to, że moralność ewoluuje w dobrym kierunku. Niestety nie w każdym miejscu na świecie i nie w każdym czasie. Zdarza się, że społeczności podejmują złe wybory. Jeśli jednak już zasmakują życia na poziomie, który określają pewne wartości etyczne, trudno im będzie cofnąć się do czasów bez tych cnót. Jest prawidłowością, że trzymanie się norm etycznych polepsza życie społeczeństw, nigdy na odwrót, dlatego ,,moralny dobór naturalny” będzie faworyzował zachowania polepszające stosunki międzyludzkie.

Źródeł ludzkiej moralności najlepiej szukać trzymając się naszego taksonomicznego królestwa. Nie możemy odmówić zwierzętom zdolności do takich zachowań, jak opiekowanie się potomstwem czy niesienie pomocy innym członkom stada w postaci obrony przed wrogiem, dzielenia się zasobami pokarmowymi oraz ostrzegania przed niebezpieczeństwem. To najbardziej prymitywna  instynktowna forma moralności wewnątrzgatunkowej występująca u zwierząt stadnych.

Jeśli chcielibyśmy porównać tę formę moralności na drabinie jej ewolucji ze szczeblami ewolucji biologicznej, ulokowałaby się ona gdzieś na poziomie organizmu jednokomórkowego. Taka moralność może wynikać ze ,,stadnej” obrony wspólnych genów. Organizm oprócz obrony samego siebie i własnych genów będzie bronił tych samych genów też u innych organizmów.

Pomimo najniższego szczebla ewolucyjnego, przypisanego do tej formy moralności, nie możemy odmówić jej mocy, gdy przeniesiemy ją na ,,człowiecze podwórko”: obrona dzieci przez matkę, dzielenie się z innymi własnymi dobrami, niesienie pomocy drugiemu człowiekowi w obliczu zagrożenia i ostrzeganie przed nim. Czyż nie są to cenione w naszym społeczeństwie cnoty?

Człowiek na początku swej historii jako jednostka nie byłby w stanie przeżyć. Musiał polegać na stadzie. Stado zapewniało mu przeżycie. Żeby stado chciało działać na korzyść jednostki, jednostka musiała działać na korzyść stada na zasadzie wzajemności. Skoro tylko stadna moralność zapewniała przetrwanie, ,,dobór naturalny” uczynił z niej cechę faworyzowaną, która na przestrzeni wieków rozwijała się, osiągając wreszcie dzisiejszy stopień złożoności.

Z początku ludzka moralność ograniczała się do własnego plemienia, a więc była niemal identyczna z moralnością zwierzęcą. Niekrzywdzenie drugiej osoby oznaczało niekrzywdzenie innego członka plemienia. Zasada ta nie odnosiła się już do członków innych plemion. Można takie zachowania porównać do antagonistycznej wewnątrzgatunkowej konkurencji. Nawet wczesne systemy religijne, które wchłonęły naturalne zasady etyczne, opierały się na moralności plemiennej. Doskonale widać to na przykładzie przykazania ,,nie zabijaj” z judeochrześcijańskiego dekalogu, które dziwnym trafem traciło swą moc, gdy trzeba było konkurować z innymi plemionami (określanymi jako pogańskie) o ziemię i przestrzeń do życia. Trudno w tym momencie stwierdzić, czy późniejsza nowotestamentowa etyka z ideą: ,,Kochaj bliźniego swego jak siebie samego” wykraczała w tamtych czasach poza obręb narodu żydowskiego, czy takie rozumienie wyewoluowało dopiero potem. Gdy chrześcijaństwo ostatecznie wyszło poza naród żydowski, znów wiele nacji nie zostało objętych przykazaniem miłości i zostało ,,nawrócone” ogniem i mieczem.

Przyglądając się ewolucji ludzkiej moralności można zaobserwować, że utrwaliły w niej się pewne stałe idee polegające na niekrzywdzeniu innych. Jednakże w zależności od danych czasów odnosiły się one do różnych zbiorowości. Pierwszymi zbiorowościami objętymi wartościami etycznymi były plemię i rodzina. To do członków tych zbiorowości odnosiła się etyka.

W wyniku przemian w organizacji życia ludzi wartości etyczne zaczęły obejmować coraz większe zbiorowości, czyli narody i religie. Dziś etyka wychodzi już ponad te granice, stawiając jako podmiot swych rozważań po prostu człowieka. Ograniczanie moralności do narodu czy religii jest z pewnością zatrzymaniem się na niższym stopniu ewolucji moralnej.

Kolejnym problemem są wykluczenia, którymi obejmuje się ludzi innej rasy, innych preferencji seksualnych, czy nawet płci. Osoby czarnoskóre, kobiety, osoby homoseksualne są często nieobejmowane systemem etycznym, który nakazywałby należne im równe traktowanie. Dzisiejsza etyka niebazująca na uprzedzeniach zdecydowanie odrzuca takie postawy jak rasizm, homofobia, nierówne traktowanie kobiet.

Kolejną zbiorowością, która może zostać objęta ludzkim systemem etycznym, są zwierzęta. Możemy tym samym zatoczyć koło w naszej historii; albowiem jeśli źródłem naszej moralności jest szereg zachowań obserwowanych u zwierząt, to obejmując zwierzęta ideą niekrzywdzenia, oddamy należny szacunek przodkom naszej moralności. Tak jak kiedyś etyka przekroczyła granice plemienia, płci, rasy, narodu, religii, tak teraz może przekroczyć granice wytyczone przez gatunek.

Powiększenie zbioru istot objętych systemem etycznym jest związane z dostrzeżeniem w nich cech, które sprawiają, że istoty te staną się podobne do członków zbiorowości aktualnie objętej nauką moralną. Biały człowiek, mężczyzna, heteroseksualista w pewnym momencie dostrzega, że w pewnej ważnej strefie człowiek czarny, kobieta, homoseksualista jest podobny do niego. Tą strefą, która wyznacza podobieństwo, jest odczuwanie bólu. Tak samo cierpi człowiek czarny, jak i biały, tak samo mężczyzna, tak samo kobieta. To podobieństwo jest szczególnie ważne w kontekście idei niekrzywdzenia, czyli niezadawania bólu.

Wniosek płynący z tego rozważania można sformułować w następujący sposób: systemem etycznym powinniśmy objąć te istoty, dla których idea niekrzywdzenia jest szczególnie ważna w kontekście ich potencjalnego cierpienia w przypadku doznawania krzywdy. Nie ulega wątpliwości, że wiele gatunków zwierząt (poza ludźmi oczywiście) jest zdolnych do odczuwania bólu i cierpienia na poziomie zbliżonym do tego, który jest charakterystyczny dla człowieka. Skala odczuwania jest zależna od stopnia rozwinięcia układu nerwowego i tu podobieństwo między gatunkiem ludzkim a innymi gatunkami królestwa zwierząt jest bardzo duże.

Być może to my, ludzie, odczuwamy cierpienie w skali najwyższej ze względu np. na umiejętność postrzegania czasu, ale ze względu na wykształconą empatię nie możemy zlekceważyć faktu, że zwierzęta również doświadczają bólu, choćby w stopniu mniejszym. Moralność międzygatunkowa, opierająca się na niekrzywdzeniu zwierząt, byłaby najwyższym stopniem ewolucji moralności ludzkiej. jako że objęłaby swym zasięgiem kolejne istoty do tej pory wykluczone z pola działania systemu etycznego.

Fot. na stronie głównej – sxc.hu. Autor –  eschu1952

 

Skomentuj

Zdjęcia, grafiki i teksty (CC BY-SA 3.0 PL) Zielone Info 2013, lub zostały wykorzystane za zgodą.